Rozmowa po:

Totosz Niekojawa
20 Kwiecień 2008, 17:33

Tancerz galopujący i czas akcji. Jako scenarzysta słuchowiska tłumaczyłem autorowi pierwowzoru dlaczego w scenie salonowych plotek pary maja być morderczo zdyszane. Co wyczyniały? - dopytywał ironicznie. 
 
Dla fabuły po prawdzie to nie całkiem ważne, dla świadomości może intrygujące. Otóż wykończył ich taniec. 
 
Jedną z odmian walca tańczonego na początku XIX wieku (to czas akcji słuchowiska), był tak zwany Langaus. System dwu krokowy. To było prawdziwe szaleństwo okresu. Bywały sale taneczne ze sławą po wypadkach śmiertelnych wśród młodych ludzi tańczących tylko Langausa. 
 
W tamtym czasie modny był "tancerz galopujący". Walcowywał z partnerką bez przerwy, wiele razy dookoła sali, możliwie najdłuższymi krokami. Każda para miała ambicję wyprzedzić inną, co niejednokrotnie kończyło się atakiem apopleksji. Wypadki powodowały interwencję policji. Ostatecznie zakazano tańczenia Langausa. 
 
Kiedy ja skończyłem to wyjaśniać Maćkowi dodając, że to raczej mężczyźni umierali podczas tych zabaw, podrapał się w głowę, powtórzył pod nosem wiek, i tak mi to skwitował: "Nic dziwnego, ci mężczyźni byli raczej niezbyt dysponowani fizycznie. Ci sprawni szli wtedy walczyć z Napoleonem. W salonach bawili się chuchrka, albo niedołężni..." 
 
Tak słuchowisko zyskało 3 sekundowa wstawka klimatyczną ze słowem Napoleon przed sceną pierwszą zdradzającą czas akcji.

Dodaj komentarz Wróć do tytułu

Uwaga o komentarzu Wróć do opowieści


Napisz treściwie, ale krótko w czym rzecz.

Podpis
 
E-mail
 
Powód zgłoszenia
 
 
 

Ty też opowiadaj! Publikuj i zarządzaj tekstami. Przeczytaj przewodnik i prezentuj się, rozwijaj dzięki uwagom czytelników. Zostań bajarzem.

Nowa czytelnia - zgłoś uwagi