Królowa drzew
5 głosów
Dawno temu, na ziemiach zamieszkanych dziś przez Szwedów i Norwegów, nie
było jeszcze ludzi. Mieszkali tam herosi wielcy jak drzewa, gnomy, krasnale
i wiele innych magicznych stworów. Nad całą tą dziką i piękną krainą
gór, skał jezior, fiordów i wodospadów niepodzielnie panował bóg
Thor.
Pewnego razu władca tej dzikiej krainy wędrując przez świerkową puszczę
spotkał nad brzegiem turkusowego jeziora piękną nimfę o wdzięcznym imieniu
Soroya. Hoża dziewoja nieświadoma (a może i świadoma, kto ją tam wie), że
jest obserwowana, pochylała się nad taflą wody podziwiając swoje odbicie.
Naga, w księżyca poświacie, urzekła boga piękną twarzą…
Modrymi oczami, włosami spływającymi niczym krople majowego deszczu na
alabastrowe ramiona, stromymi jędrnymi piersiami i całą resztą wielce
ponętnej postaci. Piorunującego wrażenia dopełniał jej śpiew, słodki
niczym malina moroszka do dziś porastające podmokle tereny Szwecji
i Norwegii.
Dziki bóg postanowił posiąść nimfę bez
chwili zwłoki, tak jak to był czynił wcześniej z innymi boginkami. Ta
jednak, miast mu ulec, rzuciła się do ucieczki. A że pędziła jak wiatr po
polu czy spłoszony zając, nieco już leciwy władca nie mógł jej dogonić.
Zmęczony po trzech dniach gonitwy dał za wygraną i spoczął pod górą
Trollheimen, której zbocza i jaskinie, jak sama nazwa wskazuje, były licznie
zamieszkiwane przez złośliwe trole. Przywódca plemienia zwany Troll Bjorn,
czyli Trol Niedźwiedź, miał z Thorem stare porachunki, a tu okazja sama do
niego przyszła. Szczegółów tej rozmowy nie znajdziemy nawet w najstarszych
skandynawskich sagach. Wiadomym jest jednak, że Troll Bjorn doradził Thorowi
małżeństwo z szybkonogą Soroyą. Tym razem dziewczyna nie odmówiła.
Z początku żyli nawet zgodnie i szczęśliwie, z czasem jednak młoda żona
zaczęła utyskiwać na nudę tej odludnej krainy. Jak wiadomo stary mąż
zawsze ulega młodej i pięknej żonie, więc i tym razem tak się stało.
Thor po raz pierwszy przyjął zaproszenie na Olimp, gdzie młodożeńcy mieli
całkiem dobre entre przybywając na grzbiecie zionącego ogniem smoka
Hornavena. Na Olimpie, jak to na Olimpie, bale, uczty i intrygi. O ile Thor
nie czuł się mocny w żadnej z tych dyscyplin, to jego młoda i piękna
połowica już po kilku dniach poczuła się tam jak bliźniak w Sejmie.
Soroya tak bardzo rozsmakowała się w
imprezowaniu, że postanowiła wcale nie wracać do swojej północnej
ojczyzny.
Gdy do cna wyczerpany nieustannymi tańcami
i libacjami mąż postawił ultimatum, postanowiła uśpić go na długie lata.
By wprowadzić w życie plan Soroya wdała się w potajemny romans
z Bachusem, który to uwarzył dla Thora wino tak mocne, że ten zaledwie po
jednym pucharku usnął na siedemdziesiąt siedem lat, siedemdziesiąt jeden
dni i siedemdziesiąt siedem godzin.
O tym, co wyczyniała hoża dziewka milczą
nawet mity greckie. Wiadomo jednak, że romansowała, z kim się tylko dało,
balowała bez umiaru i tak bardzo intrygowała, że gdy mąż wreszcie się
przebudził, nikt nie chciał jej pomóc w przedłużeniu pobytu.
Zawstydzony Thor natychmiast po powrocie do
świata jawy zabrał wiarołomną żonę i dosiadłszy smoka Hornavena
powrócił na północ. Tam jednak w międzyczasie trole zawiązały koalicję
z gnomami, krasnalami i herosami, by pozbyć się surowego władcy. Osłabiony
chybionym małżeństwem Thor zaraz po powrocie musiał stoczyć bój
z przeważającymi siłami wroga. Pokonany uciekł na południe pod postacią
góry skał, lodu i kamieni, którą my zwiemy lodowcem. Rozżalony
i zdetronizowany władca miażdżył wszystko, co stało na jego drodze.
Puszcze łamały się jak zapałki. Na szlaku wędrówki pozostawała tylko
goła ziemia. Z czasem stracił jednak impet i zatrzymał się gdzieś tam,
gdzie dzisiaj płynie rzeka Bug. Obejrzawszy się po raz pierwszy za siebie
dostrzegł ogrom zniszczenia. Zapłakał nad sobą i zniszczoną krainą.
Spłynęły łzami Bug, Narew, Wieprz, Nurzec, Biebrza i inne rzeki. Chociaż
wody ożywiły nieco krajobraz, wokół była głucha cisza i martwota, bowiem
drzewa zostały całkiem zmiażdżone przez lądolód. Thor ruszył na północ,
by wezwać na pomoc Królową Drzew – pramatkę wszystkich puszcz. Wędrując
w stronę domu często odpoczywał. Tak powstały jeziora nazwane dziś
Mazurskimi czy Suwalskimi. Tam zaś, gdzie czekał na władcę zaklęty w
skałę smok Hornaven powstało jezioro Wigry, które jest, jak mówią
miejscowi, siedem razy proste i wielce przypomina kształtem smoka.
Po powrocie na północ Thor z łatwością
odzyskał władzę. Trole pobiły się bowiem z gnomami, te zaś zostały
zdziesiątkowane przez herosów. Wszędzie panował głód i bezprawie.
Lud zatęsknił za silną władzą i bez
oporów poddał się autorytarnym rządom władcy, który powrócił. Wkrótce
po zaprowadzeniu porządku Thor wezwał do siebie Królową Drzew i rozkazał
jej udać się na południe i zasiać nowe puszcze. Królowa Drzew wygląda jak
wierzba i rodzi nasiona z pozoru identyczne, jednak każde z nich kiełkuje w
drzewo właściwego sobie rodzaju w zależności od tego, na jaką glebę
padnie. Królowa ruszyła nie zwlekając, siejąc po drodze: wierzby, lipy,
dęby, sosny, świerki i wszelkie inne gatunki drzew i krzewów, jakie
porastały dawniej nasze puszcze.
Wędrowała długo i powoli, bo drzewa nie są
sprinterami, a poza tym na swej drodze napotykała liczne jeziora i rzeki.
Gdy, po kilkuset latach, dotarła do miejsca, które dziś zwiemy Puszczą
Białowieską postanowiła odpocząć. Tam właśnie wydała najokazalsze
potomstwo, które do dziś wśród polskich drzew wydaje najdorodniejszy
owoc.
Matka Drzew nadal tam jest. Wiadomym jest
jednak, że jeśli zostanie ludzką ręką zgładzona zginą wszystkie lasy,
które zasadziła na długim szlaku swej wędrówki.
Komentarze 5 z 5
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz

parę słów Trochę się rozpisałem lecz niestety wylogowało mnie po pewnym czasie i wszystko zostało utracone. (Administrator powinien naprawić tą wadę.)
Co do opowiadanka to jest mieszanką mitów. Jednak nie jest pozbawiony miłych i humorystycznych akcentów, jak choćby tekst: "Mieszkali tam herosi wielcy jak drzewa, gnomy, krasnale" i za humor piąteczka!

A ja znowu muszę pokrakać... Bardzo dobre - połączenie mitu skandynawskiego ze słowiańską scenerią. Nawet Olimp pasuje
Problem pojawia się przy wstawkach rodzaju: "bliźniak w sejmie". Ten rodzaj humoru chyba nie do końca jest tu na miejscu...?

3 ale bdb ;) Dałbym gwiazdkę więcej gdyby nie pojawił się tu ten akcent polityczny. Szczególnie ten! ...nie zasługuje nawet na taką wzmiankę w nowej mitologii.

Czytałam z uśmiechem A mi humor całkiem odpowiada.
Co prawda Thor kiedy patrzył na pochyloną nad jeziorem Soroyę, to nie jestem pewna, czy na pewno jej TWARZĄ był urzeczony, no ale co tam.
"tak bardzo intrygowała, że gdy mąż wreszcie się przebudził, nikt nie chciał jej pomóc w przedłużeniu pobytu" - tu mała niejasność się pojawia, bo "bardzo intrygowała" można rozumieć zarówno jako to, że knuła intrygi, jak i to, że była intrygująca. Nieładna wieloznaczność.
Brakowało dwóch przecinków chyba, ale ogólnie ładnie.
Chociaż zawsze w takich opowieściach brakuje mi dialogów, mniejszej skrótowości.
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.






admin
15 Luty 2008, 22:06
Mitologia Europy Przyklasnąć tu trzeba ze cztery razy. Historyja to żywa - Lekka, świeża i całkiem swoja. Choć na początek wpakowałem ją do kategorii Mity Skandynawskie to ona ciągnie jednak wśród Mity Jednej Europy, nikt chyba tu nie zaprzeczy.
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu