Wojtek

Adam Blank publikacja 02 Czerwiec 2008, 00:06 Poprawki 12 Listopad 2009, 01:20 Gatunek Mity, greckie Czytano 3021 razy
1 głos

Siedział razu pewnego Pan przy ognisku i grzał dłonie w chłodny, późnowiosenny wieczór. Noc była jasna, księżycowa. Pierwsze ptaki rozpoczynały już swoje koncerty. Nietoperze wylatywały na łowy. Jednak najbardziej przeszkadzały Panu komary, muchy i inne obrzydliwe robactwo, które panoszyło się wszędzie wokół. A tak przepiękna była okolica, pomyślał Pan, lecz to robactwo! Złapał Pan wór olbrzymi i złapał wszelkie robactwo, płazy i gady jakie panoszyły się po świecie. Postawił wór przy ognisku i dumał co teraz zrobić z wątpliwej jakości zdobyczą. Postanowił poszukać miejsca, gdzie by obrzydlistwo to zgładzić lub schować, by się po świecie nie rozlazło ponownie. Ale nie miał najmniejszego zamiaru latać z tym worem po świecie całym. Dał robactwo pod opiekę pastuszkowi, Wojtkowi, co drzemał już pod drzewem jednym okiem nadal pilnując stada krów, a sam poleciał w świat. A kazał mu przyrzec na wszelkie świętości, że nie zajrzy do worka nawet na moment, że nie otworzy go i nie da się ponieść ciekawości. Wojtuś obiecał, bo poczciwa była z niego chłopina. Usiadł przy ogniu, wziął kijaszka i grzebał jakby od niechcenia w popiele, co chwila jednak zerkając ciekawie w stronę wora. Ten wydawał dziwne głosy. Jakby brzęczenie, syczenie, rechot dziwny z niego dochodził. Ciekawość zżerała Wojtusia, ale twardo trzymał się postanowienia. Jednak gdy wór zaczął pełznąć w jego stronę, ciekawska natura wzięła górę nad boskim nakazem: zajrzał chłopina do wora i wtedy całe robactwo uleciało i ponownie rozpleniło się po świecie. Biedny Wojtek biegał w tę i nazad próbując wyłapać owo stworzenie, ale nic z tego nie wyszło. Usiadł przy ogniu i załamał ręce. Gdy Pan wrócił i zobaczył pusty wór, tak się zezłościł na Wojtka prostaka, że ze złości zamienił go w ptaka i kazał do końca świata na szczudłowatych nogach brodzić w wodzie i łapać całe paskudztwo. I żeby dodać mu animuszu do roboty złapał rozpaloną żagiew z ogniska i zdzielił biedaka w kuper osmalając mu go wraz z końcami skrzydeł. Błąka się więc po dziś dzień i łapie robactwo. Mądrzy ludzie bocianem go nazwali, ale chłopi swoje wiedzą i do dziś Wojtkiem go zwą.

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Totosz Niekojawa
02 Czerwiec 2008, 12:31

Klekot mówiłem na tego ptaszka, co bodaj szło nie z jakiegoś żargonu, a po dziecinnemu, onomatopeicznie. Zostało mi do dzisiaj. Bo na wiosnę lecą klekoty słupy telegraficzne w Polsce okupować!

Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Stworopedia to księga baśniowych stworów i słów związanych. Nie znajdziesz tam odpowiedzi zostań autorem wpisu.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi