Znicze

Anna Wołosiak publikacja 19 Listopad 2009, 21:03 Poprawki 20 Listopad 2009, 02:17 Gatunek Mity, prasłowiańskie Czytano 4002 razy
1 głos
Spis treści utworu
Znicze
Strona 2
Strona 3

Noc jaśniała setkami gwiazd. Korony drzew szumiały młodymi liśćmi, a na łąkach kołysały się wśród traw skrzypy i osty. We wsi nikt nie zamierzał kłaść się spać – nie w tę noc, nie w Nowy Rok.
— Odpocznijmy – zaproponował odziany w lniane łachmany, pulchny staruszek, prowadzący za rękę kilkuletniego chłopca. Dziecko wyrywało się i biegało dookoła, najwyraźniej podekscytowane wyprawą. Matka po raz pierwszy pozwoliła mu wyjść tak daleko od domu. To miała być pamiętna noc dla młodego człowieka.
— Tak już – Do rzeki jeszcze daleko! – oponował chłopiec, wywijając nerwowo krańce szarej koszuliny i rozmazując piąstkami kurz na policzkach.
— Parę kroków. Zobacz – Dziadek wskazał palcem między kępę szumiących topoli. – tam już jest rzeka. Widzisz – Świetliki fruwają.
— A co to świetliki? – zapytało dziecko, wbijając wzrok w drgające, jasne punkty między drzewami.
— Nie wiesz – Dawno, dawno temu Nica urodziła Znicze, Smoki i Żmije. Kiedy ich ojciec, Światowid, pokazał swoim dzieciom, jak wielki i wspaniały będzie Wszechświat, Znicze zapragnęły całej władzy dla siebie. Postanowiły zabić Światowida. Nie udało im się to i Wielki Ojciec chciał za karę zabić je wszystkie.
— Swoje dzieci?!
— Tak. – Staruszek uśmiechnął się łagodnie. – Ale kochająca Nica wstawiła się za swoim potomstwem.
— Nie zabił ich?
— Nie, nie zabił. Jednak kara musiała być.
— Dlaczego? – zapytał hardo chłopiec.
— Wyobraź sobie, że masz dużo braci. I ci bracia chcą zabić twojego tatę. Należałoby im się porządne lanie, prawda – – Dziadek pokiwał palcem wskazującym przed nosem dziecka, po czym podjął opowieść już bez przeszkód. – Światowidowi nie było lekko, w końcu to były też jego ukochane dzieci. Ze smutkiem, ale jednak musiał zmienić swoich synów w gwiazdy. Później zresztą dostały rolę przewoźników dusz i bogów między tym światem a drugim. A Nicę, która broniła Zniczy, Światowid zepchnął w Pierwnicę zamiast nich. Do dziś udowadnia swoją miłość do dzieci, kurczowo trzymając się włosami i pazurami tego świata.
— No ale świetliki?
— Spokojnie, spokojnie. Otóż najgorszy ze Zniczy był Miłorod. To on podjął decyzję o uśmierceniu ojca. Światowid nie mógł pozwolić, żeby Miłoroda spotkała taka sama kara, jak innych synów. Dlatego rozerwał go na tysiące tysięcy malutkich, świecących kawałeczków – te kawałeczki to właśnie świetliki. Zobacz, gromadzą się przy tamtej kępie. – Staruszek wskazał znów w kierunku topoli. – Chcą być razem, ale nie mogą. Wina Miłoroda jest tak wielka, że kara będzie trwała wiecznie.
Świetliki tymczasem rzeczywiście zebrały się w pokaźną, jaśniejącą chmarę. Wciąż przybywało kolejnych owadów. Po pewnym czasie nawet zaczęła bić od nich słaba łuna. Dziadek nie okazywał tego, ale był mocno zaniepokojony. Co prawda chłopczyk wyglądał na zachwyconego widowiskiem, jednakże w starczej głowie tliła się na widok nienaturalnej sceny coraz potężniejsza obawa przed jakimś nieznanym niebezpieczeństwem.
— Mama na pewno się niepokoi, chodźmy już – zarządził w końcu i pociągnął opierającego się wnuka w stronę wsi.
Tymczasem lśniąca kula przestała drżeć i opadła lekko na ziemię. Gdyby ktoś jeszcze się tam znajdował, zobaczyłby, że oto zebrały się tysiące tysięcy świetlików, by po chwili zapłonąć najczystszym blaskiem gwiazd i eksplodować, zalewając całą łąkę złocistym światłem. Jednakże nikogo nie było, toteż Miłorod nie miał świadków, kiedy postawił pierwsze od niepamiętnych czasów kroki na Ziemi.

– Mamo, mamo, widzieliśmy świetliki! A to są dużo-dużo kawałków Miłoroda, który chciał zabić tatę! – zawołał chłopiec, wpadając do domu.
Odpowiedziała mu cisza. Dopiero po chwili do sieni wszedł rosły mężczyzna, roztrzęsiony i spocony.
— Cześć, tato. Cześć, synu. – Uśmiechnął się i wziął w ramiona wierzgającego chłopca. – Znowu naciągnąłeś dziadka na opowieści, co?
— Wcale nie!
— Chcesz zobaczyć mamę – Chodź, przywitasz się z siostrzyczką.
— Siostrzyczką?
Dziecko w jednej chwili zapomniało o świetlikach i Miłorodzie i pobiegło za ojcem do sypialni, gdzie spała wymęczona, czarnowłosa kobieta, a obok w kołysce ssała palec nowo narodzona dziewczynka.
Kiedy tylko mężczyźni weszli do pomieszczenia, matka przebudziła się i uśmiechnęła blado.
— Śpi – oznajmiła szeptem.
— Zdecydowałaś jakie imię?
— Wozgrza – kobieta wypowiedziała to z dumą.
— To niedobra wróżba – wtrącił staruszek, wychylając się zza szczęśliwego ojca.
— Będzie radosną i piękną dziewczyną, ulubienicą bogów. Zobaczysz. – Odparła zdecydowanym tonem matka i popatrzyła czule na kołyskę.
— To moja siostra – Skąd się wzięła – – nie wytrzymał w końcu chłopiec, podbiegając do łóżka i gramoląc się na mamę. W jednej chwili rosły mężczyzna chwycił niesforne dziecko pod boki i zdjął ze swojej żony.
— Zostaw, czuję się już lepiej – poprosiła z łagodnym uśmiechem kobieta, głaszcząc męża po dłoni, a po chwili zwróciła się do syna. – Tak, to twoja siostrzyczka, Wozgrza. Masz być dla niej dobry. Jesteś teraz starszym bratem i musisz opiekować się Wozgrzą. To twoja rola.
— Ojej… Ale będę mógł chodzić do Kacpra i Matiuszy?
— Oczywiście – odparła ze śmiechem matka.
— A to mogę się nią opiekować!

Następnego dnia wschodzące słońce miało krwistoczerwoną barwę. Ludzie nie wiedzieli do końca, co to oznacza, ale wszyscy byli zaniepokojeni. Wysłali już posłańców do nawężników i kołbiów, ale musieli uzbroić się w cierpliwość, nim nadejdą odpowiedzi.

Zaniepokojone drzewa szeleściły nerwowo liśćmi, kiedy bezkształtny cień przechodził ścieżką. Cofały lękliwie gałęzie i szeptały między sobą ostrzeżenia. Las wiedział. Bliżej nieokreślone, złe przeczucia miały też wilki, dziki i wiewiórki, które umykały jak najdalej od niewidzialnego zagrożenia, porzucając swoje zdobycze, nory czy unieruchomionych we wnykach towarzyszy.
Tymczasem on szedł – pozostawiał po sobie tylko wypalone ślady w pulchnej ziemi. Wiedział, że to jego noc. Jeśli teraz nie wykorzysta okazji, niebawem znajdą go i przepadnie już na zawsze. I domyślał się, że rozszarpanie na tysiące tysięcy kawałków naprawdę nie stanowi najgorszego, co może wymyślić Światowid. Tym bardziej, że stulecia mijają, a Ojciec z czasem robi się coraz bardziej zgorzkniały i srogi.
Dotarł wreszcie do chaty. Z wnętrza dobiegała tylko cisza. Fasada domu wpatrywała się w noc czarnymi oknami, w których głębi tliło się jedynie nikłe światło kaganka pozostawionego przy kołysce. Dziecko najwyraźniej bało się ciemności, bo kiedy tylko ojciec próbował zgasić światło, mała natychmiast się budziła i z energią syreny przeciwpożarowej zaczynała płakać.
Drzwi okazały się zamknięte na zasuwkę od środka. Po kilku szarpnięciach niewidzialną ręką, istota zrezygnowała i zaczęła szukać innej drogi.

Wozgrza się przebudziła. Dla niej samej sytuacja była co najmniej dziwna – dziewczynka nie chciała jeść, nie potrzebowała przewinięcia, nie targnęła nią nagła tęsknota do matczynego głosu czy dotyku – po prostu się obudziła i nie mogła zasnąć. Rozglądała się dookoła z szeroko otwartymi oczami, kiedy jej niemowlęcą ciekawość przyciągnął nagły chrobot od strony pieca. W pokoju podniósł się obłok popiołu i powoli opadł na kamienną podłogę.



Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Bartosz Kowa
20 Listopad 2009, 04:41

No! Redakturka opowiada. Czekałem tego. Dużo bym nawytykał, ale jak już kiedyś redakturka pisała, komentarz czytelni ma strasznie ograniczoną długość. ;) 
Zacznę jedno: Potwierdza się iż pierwsze zdanie, gdy opisowe, kasuje zainteresowanie fabułą, chyba, że jest go ze trzy słowa najwyżej. Lepiej zaczynać akcją, lub zapowiedzią co będzie, działo się. Albo już stoi dotąd, że powoduje dalsze. To wniosek naukowy, który naprawdę warto praktykować za amerykańskimi filmowcami. A dalej opisy kwiatków plecione w fabułę. Tak lepiej toczyć przed okiem dzisiejszej wyobraźni. Chyba że opis niebagatelny, czego tu, przypadkiem brakło.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Stworopedia to księga baśniowych stworów i słów związanych. Nie znajdziesz tam odpowiedzi zostań autorem wpisu.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi