Niebezpieczna rusałka

Aneta Ponomarenko Nie mam konta w czytelni, ale mam opowieść. publikacja 16 Październik 2008, 17:20 Poprawki 10 Listopad 2009, 06:38 Gatunek Mity, prasłowiańskie Czytano 8626 razy
1 głos
Spis treści utworu
Niebezpieczna rusałka
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

Nazajutrz Paweł całe przedpołudnie zbierał z ciotką maliny i bób. Po obiedzie mógł się iść bawić. W sadzie nudziło mu się trochę, w ogóle najbliższą okolicę znał jak własną kieszeń. Zdecydowanie wolałby się zapuścić gdzieś dalej. W końcu poszedł w stronę lasu za polem ciotki, żeby sprawdzić, czy nie pokazały się już kurki. Byłaby pyszna kolacja!
Szedł zamyślony, nie zwracając uwagi na okolicę. Tymczasem podświadomie tak manewrował, że ani się spostrzegł, jak trafił w pobliże polanki z leśnym jeziorkiem i bagnem. Znów poczuł nieprzepartą ochotę, by zajrzeć do wody i sprawdzić, co też tam błyskało. Stał chwilę, mocując się z wyrzutami sumienia, ale jakby się tak zastanowić, to co złego by się stało? Jeśli będzie ostrożnie stąpał i sprawdzał, czy grunt jest twardy, to nic nie powinno się stać. Może sobie znaleźć solidny kij, którym by badał drogę przed sobą. A zresztą przy samym jeziorku wczoraj grunt był twardy jak kamień, więc tam na pewno jest bezpiecznie. A w duchy przecież nie wierzy, choć przyjemnie się o nich słucha.
Zanim się na coś zdecydował, usłyszał szelest i kroki, kogoś przedzierającego się przez krzaki.
— Pokrzywy, psiakrew! – dobiegł jego uszu jakiś męski nieznany głos.
Paweł szybko dał nurka w rosnące obok kępy wielkich paproci, sprawdzając mimo woli, czy nie ma tam pokrzyw. Potem ostrożnie wyjrzał, żeby zobaczyć kto idzie. Zobaczył mężczyznę w wieku około trzydziestu lat, ubranego elegancko, co zupełnie nie pasowało do leśnej eskapady. Mężczyzna miał jasne, krótko przystrzyżone włosy, jasny, letni garnitur, białą koszulę i krawat. Nieznajomy akurat przystanął i oparł się o pień drzewa. Otarł chusteczką spocone czoło i wyjął z kieszeni telefon komórkowy. Wybrał jakiś numer i zaczął rozmowę. Głos miał zirytowany, najwyraźniej coś mu się nie podobało.
— Wezwij pomoc drogową, ośle! Taki samochód załatwiłeś, że się rozkraczył na środku drogi. I to gdzie? W samym środku totalnego zadupia!
Nastała chwila milczenia, podczas której mężczyzna prawdopodobnie wysłuchiwał odpowiedzi drugiej strony. Po chwili znów podjął:
— Co ty nie powiesz?! – wybuchnął ze złością. – Idę już z kilometr w tym upale i nie ma żadnych domów! Nie, nie wiem, gdzie jestem! Mam GPS w komórce, to mnie namierz, do cholery! Co? Dobra, poczekam, ale pospiesz się!
Z irytacją trzasnął klapką telefonu i zapalił papierosa. Po chwili telefon znów zadzwonił.
— No? Na głowę upadłeś? Wsiadaj w samochód i przyjeżdżaj! Oooooooo! Ależ cudo!
Ten ostatni okrzyk wyrażał zachwyt i nie odnosił się bynajmniej do rozmówcy.
— Nie do ciebie, kretynie! Muszę kończyć, a ty przyjeżdżaj. Tak, będę czekał – warknął. – Mam towarzystwo. Czego nie rozumiesz? Nieważne, rusz wreszcie tyłek, baranie!
Paweł wyjrzał ostrożnie zza paproci. Był ciekawy, co spowodowało ten niespodziewany zachwyt mężczyzny. Ze zdziwieniem zobaczył plecy kobiety z długimi włosami sięgającymi pasa. Nie widział jej twarzy, ale sądząc po zachwycie w oczach elegancika, musiała być ładna. Zachowanie mężczyzny zmieniło się diametralnie i rozśmieszyło Pawła. Przeginał się, zaglądał jej w oczy, obejmował ramieniem, usiłował pocałować. Kobieta natomiast stała nieruchomo, jakby te zabiegi nie robiły na niej wrażenia. Po chwili mężczyzna rozłożył pod drzewem marynarkę i oboje usiedli. Ona coś nuciła.
Paweł, trochę zdrętwiały od długiego kucania, uznał, że tamci są na tyle zajęci sobą, że może zmienić pozycję. Ostrożnie zaczął wyprostowywać nogę, powodując szelest zeschłych liści. Paweł zerknął w stronę pary i zdrętwiał z przerażenia. Mężczyzna chyba w ogóle nic nie usłyszał, kobieta natomiast!… Boże, co za oczy, pomyślał Paweł i znieruchomiał. Kobieta rozglądała się wokół niczym gad, niemal w ogóle nie poruszając głową. Oczy świeciły jej żółtym blaskiem, a źrenice! O, te były najgorsze! Miały kształt elipsy ustawionej pionowo. Uśmiech nie schodził z jej warg, ale Pawłowi przywodził on na myśl krwiożerczą piranię, szykująca się do obiadu. Przeszedł go dreszcz, co spowodowało kolejny szelest suchych liści i zmartwiał, widząc, że gadzie oczy zaczęły się wpatrywać dokładnie w miejsce, w którym siedział. Kobieta uczyniła ruch, jakby zamierzała wstać, ale mężczyzna skorzystał z jej nieuwagi i chwycił za rękę, obsypując ją pocałunkami. Wtedy kobieta znów zwróciła się w jego stronę i coś powiedziała.
Paweł nie usłyszał ani słowa. Nie żałował tego jednak, pragnął bowiem znaleźć się jak najdalej stąd. Poczuł, jak zimny pot spływa mu strumyczkami po plecach. Z trudem powstrzymywał szczękanie zębami. Miał wrażenie, jakby lodowata dłoń ściskała jego szamoczące się serce. Gorączkowo myślał, jak się stąd wydostać, zanim ta straszna piękność podejdzie do niego. Był pewien, że wyczuła jego obecność. Bał się, lecz desperacko postanowił wyjrzeć, by zobaczyć, czy para jest na tyle zajęta, że mógłby się niepostrzeżenie oddalić.
Tym razem nie wysunął głowy, lecz ostrożnie rozchylił paprocie. Nadal widział plecy i włosy siedzącej kobiety. Mężczyzna półleżał, obejmując ją ramieniem i co chwilę coś mówił, ale na tyle cicho, że Paweł nie rozróżniał juz słów. Nagle kobieta odwróciła się i spojrzała prosto na Pawła. Chłopak poczuł, jak włosy jeżą mu się na głowie. Ta twarz! Czyste okrucieństwo! Uśmiechnęła się z triumfem, a wargi odsłoniły potwornie ostre zęby. Pochyliła się nad mężczyzną i jednym ruchem odgryzła mu częściowo głowę tak, że ta zwisła do tyłu. Z przodu szyi ziała straszna rana. Wszystko trwało zaledwie ułamki sekund.



Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Anna Wołosiak
22 Listopad 2008, 12:58

Bez fajerwerków Ni mnie ten tekst grzeje ni ziębi. Momentami narracja nieco infantylna, momentami wdzierają się kolokwializmy.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi