Prasłowiańska Zamieć
3 głosy
-34-
ORP „Dzik“ dryfował na nieprzyjaznych wodach Oceanu Arktycznego.
Godzinę temu drugi silnik odmówił posłuszeństwa. Siadła również
elektronika, być może wskutek uderzenia pioruna, a może uszkodziła ją
energia portalu, przez który ponownie się przedostaliśmy. Nie mogliśmy nawet
wezwać pomocy przez radio.
Znosiło nas gdzieś na Spitsbergen, wśród
ciemności i lodów północy. Dygotaliśmy z zimna, ogrzewając się
spirytusem przy prowizorycznych kotłach. Co godzinę wychodziłem na pokład
i odpalałem flary. Może nas ktoś zauważy? Na tym obszarze mieliśmy szansę
spotkać albo statek kłusowniczy polujący na wieloryby, albo amerykański
rakietowiec patrolowy. W pierwszym wypadku kłusownicy udadzą, że nas nie
widzą. Nie lubią kłopotów. W drugim wypadku pójdziemy na dno. Nie
wątpiłem, że NATO jest w stanie wojny z Polskim Okrętem Podwodnym ORP
„Dzik“. Liczyliśmy jednak na cud.
Wytrzymamy jeszcze kilka, kilkanaście godzin,
a później zaczniemy tracić ciepło, szron pokryje nasze twarze i zapadniemy
w wieczny sen. Kto przetrwa najdłużej? Kto będzie świadkiem śmierci
współtowarzyszy, kolegów, przyjaciół? Kto wypowie ostatnie słowa? I jakie
one będą?
Dokąd się udamy w naszym ostatnim rejsie?
Z raju właśnie wróciliśmy. Kiepsko będzie tam wracać po awanturze, jaką
wywołaliśmy.
Czas na kolejną flarę. Wyszedłem na pokład.
Poczułem podmuch lodowatego wiatru. Ogarnęło mnie totalne zimno. Drżącymi
rękoma odbezpieczyłem pistolet i wystrzeliłem flarę. Rozbłysła na niebie
wśród konstelacji gwiazd. W jej blasku dostrzegłem przykucniętą przy kiosku
sylwetkę. To Swaróg. Wyciągnął do mnie paczkę papierosów. ?Sporty? bez
filtra. Ktoś to jeszcze sprzedaje?
Nigdy nie paliłem. Piłem i owszem, nawet
dużo. Od papierosów trzymałem się z daleka. Nawet będąc dzieckiem nigdy
nie próbowałem. Ojciec mi mówił, że od tego dziury w mózgu się robią, a
ja chciałem skończyć Akademię Marynarki Wojennej i zostać oficerem na
okręcie podwodnym. Marzenia się spełniły, życie nabrało sensu i pewnie
tutaj się skończy.
Zapaliłem mojego pierwszego i prawdopodobnie
ostatniego papierosa w życiu. Zaciągnąłem się i zakrztusiłem. Swaróg
roześmiał się rubasznie.
— Musicie nauczyć się palić.
— Obawiam się, że nie będzie okazji –
odparłem.
Spoważniał, pokiwał głową.
— Jak tam u was jest? W Polsce? –
zapytał.
— Chujowo.
Chwilę milczeliśmy, paląc leniwie papierosy
i kontemplując gwiazdy.
— Spodobałoby ci się – dodałem.
Wybuchnęliśmy śmiechem, a ja ponownie
zakrztusiłem się dymem.
Nagle plusk wioseł poniósł się echem po
okolicy. Z ciemności, niczym widmo, wychynął okręt. Potężny
i majestatyczny. Emanował mrokiem, zgnilizną i śmiercią. Zbliżał się, a
ja widziałem coraz więcej szczegółów. Poszarpane czarne żagle, upiornych
galerników przy wiosłach i olbrzyma za sterami. Przeraziłem się, gdy
spostrzegłem, z czego wykonany został kadłub okrętu.
Były to ludzkie paznokcie.
— Kurwa mać! Niemcom się udało –
wyszeptałem.
K O N I E C
Darek Domagalski Gdańsk 2006Komentarze 3 z 3
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz

Komentarz chyba zbędny Tekst jest po prostu bardzo dobry, a nawet lepszy (no nie, jeszcze nie "Arcydzieło" :P ). Owszem, miałabym do niego szereg uwag natury technicznej, ale szkoda na to czasu, poza tym w komentarzach i tak jest za mało miejsca.
Natomiast czyta się to z prawdziwą przyjemnością. Po prostu.

kto powiedział że to pijacka załoga?! Żeby nie wyszło na wazeliniarstwo, ja z tym panem nie mam nic wspólnego. To po prostu zbieżność nazwisk!
Oczywiście żart. ORP jest nie do zdarcia, szkoda tylko że dalsze dzieje najbardziej zaawansowanego technicznie okrętu polskiego poszły w las, a miejsce zastąpiły jakiechś Grunwaldy. Miejmy nadzieję, że "ORP Dzik" jeszcze powróci do łask autora. A tak nawiasem mówiąc czytałem lepsze opowiadanka o zwariowanej załodze Dzika. Może jeszcze ujrzymy je na łamach Baśni.
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.




Bartosz Kowa
30 Wrzesień 2008, 18:10
Prawie odyseja polska Nasuwają się pytania. Fabuła zdradza cechy bohaterów i przygody, które już przed wydarzeniami tej opowieści musiały być obrazowane bardziej. Przygody załogi okrętu ORP Dzik to faktycznie kolejny epizod z serii, tego samego autora, a publikowane drukiem w periodyku SFFiH w 2006 roku.
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu