Prasłowiańska Zamieć

Darek Domagalski publikacja 30 Wrzesień 2008, 16:03 Poprawki 10 Listopad 2009, 04:22 Gatunek Mity, prasłowiańskie Czytano 12380 razy
3 głosy
Spis treści utworu
Prasłowiańska Zamieć
2. Wyjście z portu
3. Nowa Prawda
4. Przewrót, na bogów?
5. Księga Welesa
6. Razy Pięścią
7. To ja, Wrona...
8. Ofiara w Panierce
9. Nie koleś! - Swaróg!
10. Dym w Wyraju
11. Dryf na Spitsbergen

-34-

ORP „Dzik“ dryfował na nieprzyjaznych wodach Oceanu Arktycznego. Godzinę temu drugi silnik odmówił posłuszeństwa. Siadła również elektronika, być może wskutek uderzenia pioruna, a może uszkodziła ją energia portalu, przez który ponownie się przedostaliśmy. Nie mogliśmy nawet wezwać pomocy przez radio.
Znosiło nas gdzieś na Spitsbergen, wśród ciemności i lodów północy. Dygotaliśmy z zimna, ogrzewając się spirytusem przy prowizorycznych kotłach. Co godzinę wychodziłem na pokład i odpalałem flary. Może nas ktoś zauważy? Na tym obszarze mieliśmy szansę spotkać albo statek kłusowniczy polujący na wieloryby, albo amerykański rakietowiec patrolowy. W pierwszym wypadku kłusownicy udadzą, że nas nie widzą. Nie lubią kłopotów. W drugim wypadku pójdziemy na dno. Nie wątpiłem, że NATO jest w stanie wojny z Polskim Okrętem Podwodnym ORP „Dzik“. Liczyliśmy jednak na cud.
Wytrzymamy jeszcze kilka, kilkanaście godzin, a później zaczniemy tracić ciepło, szron pokryje nasze twarze i zapadniemy w wieczny sen. Kto przetrwa najdłużej? Kto będzie świadkiem śmierci współtowarzyszy, kolegów, przyjaciół? Kto wypowie ostatnie słowa? I jakie one będą?
Dokąd się udamy w naszym ostatnim rejsie? Z raju właśnie wróciliśmy. Kiepsko będzie tam wracać po awanturze, jaką wywołaliśmy.
Czas na kolejną flarę. Wyszedłem na pokład. Poczułem podmuch lodowatego wiatru. Ogarnęło mnie totalne zimno. Drżącymi rękoma odbezpieczyłem pistolet i wystrzeliłem flarę. Rozbłysła na niebie wśród konstelacji gwiazd. W jej blasku dostrzegłem przykucniętą przy kiosku sylwetkę. To Swaróg. Wyciągnął do mnie paczkę papierosów. ?Sporty? bez filtra. Ktoś to jeszcze sprzedaje?
Nigdy nie paliłem. Piłem i owszem, nawet dużo. Od papierosów trzymałem się z daleka. Nawet będąc dzieckiem nigdy nie próbowałem. Ojciec mi mówił, że od tego dziury w mózgu się robią, a ja chciałem skończyć Akademię Marynarki Wojennej i zostać oficerem na okręcie podwodnym. Marzenia się spełniły, życie nabrało sensu i pewnie tutaj się skończy.
Zapaliłem mojego pierwszego i prawdopodobnie ostatniego papierosa w życiu. Zaciągnąłem się i zakrztusiłem. Swaróg roześmiał się rubasznie.
— Musicie nauczyć się palić.
— Obawiam się, że nie będzie okazji – odparłem.
Spoważniał, pokiwał głową.
— Jak tam u was jest? W Polsce? – zapytał.
— Chujowo.
Chwilę milczeliśmy, paląc leniwie papierosy i kontemplując gwiazdy.
— Spodobałoby ci się – dodałem.
Wybuchnęliśmy śmiechem, a ja ponownie zakrztusiłem się dymem.
Nagle plusk wioseł poniósł się echem po okolicy. Z ciemności, niczym widmo, wychynął okręt. Potężny i majestatyczny. Emanował mrokiem, zgnilizną i śmiercią. Zbliżał się, a ja widziałem coraz więcej szczegółów. Poszarpane czarne żagle, upiornych galerników przy wiosłach i olbrzyma za sterami. Przeraziłem się, gdy spostrzegłem, z czego wykonany został kadłub okrętu.
Były to ludzkie paznokcie.
— Kurwa mać! Niemcom się udało – wyszeptałem.

K O N I E C

Darek Domagalski Gdańsk 2006

Komentarze 3 z 3 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Bartosz Kowa
30 Wrzesień 2008, 18:10

Prawie odyseja polska Nasuwają się pytania. Fabuła zdradza cechy bohaterów i przygody, które już przed wydarzeniami tej opowieści musiały być obrazowane bardziej. Przygody załogi okrętu ORP Dzik to faktycznie kolejny epizod z serii, tego samego autora, a publikowane drukiem w periodyku SFFiH w 2006 roku.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Anna Wołosiak
01 Październik 2008, 17:43

Komentarz chyba zbędny Tekst jest po prostu bardzo dobry, a nawet lepszy (no nie, jeszcze nie "Arcydzieło" :P ). Owszem, miałabym do niego szereg uwag natury technicznej, ale szkoda na to czasu, poza tym w komentarzach i tak jest za mało miejsca. ;) 
Natomiast czyta się to z prawdziwą przyjemnością. Po prostu. :)

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Maciej Domagalski
03 Październik 2008, 01:31

kto powiedział że to pijacka załoga?! Żeby nie wyszło na wazeliniarstwo, ja z tym panem nie mam nic wspólnego. To po prostu zbieżność nazwisk! ;) Oczywiście żart. ORP jest nie do zdarcia, szkoda tylko że dalsze dzieje najbardziej zaawansowanego technicznie okrętu polskiego poszły w las, a miejsce zastąpiły jakiechś Grunwaldy. Miejmy nadzieję, że "ORP Dzik" jeszcze powróci do łask autora. A tak nawiasem mówiąc czytałem lepsze opowiadanka o zwariowanej załodze Dzika. Może jeszcze ujrzymy je na łamach Baśni.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Losowy tytuł - loteria nieocenionych przez Ciebie. Oceniaj i korzystaj z funkcji do odszukiwania nieczytanych opowieści.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi