Być biskupem

Daga Kowalska Nie mam konta w czytelni, ale mam opowieść. publikacja 19 Wrzesień 2008, 02:05 Poprawki 24 Wrzesień 2008, 01:46 Gatunek Obok domu..., Kraków Czytano 4745 razy
1 głos

Pewnego pięknego wieczoru, do kościoła świętego Józefa w Krakowie, wszedł ksiądz. Chciał się tu gorąco modlić o spełnienie swego pragnienia i wielkiego marzenia, by zostać biskupem. Mogło się tak stać po pomyślnym zakończeniu obrad najwyższych władz kościelnych w Gnieźnie.    
Uklęknął przed obrazem Matki Boskiej i zatopił się w modlitwie.

 Nikt mu nie przeszkadzał, gdyż świątynia o tej porze dania była pusta. Nie od razu usłyszał mocne trzaskanie drzwiami. Tak się oderwał od rzeczywistości, że ciężko mu przyszło do niej wrócić.    
Podniósł głowę, gdy trzask rozległ się tuż przy nim. Spojrzał, ale nikogo ani niczego nie dostrzegł. Mimo to rozległ się głos, który przemówił do niego:    
— Uczynię cię biskupem. Będziesz żył w dostatku, ludzie cię będą szanować, ale musisz spełnić za to moje życzenie. Gdy zostaniesz biskupem, uwolnisz mnie od mego wielkiego cierpienia.     
  To go zaskoczyło. Rozglądał się i rozglądał, ale wszędzie była jednakowa pustka. Zastanawiał się, czy to mu się nie przywidziało. Ale głos powrócił z propozycją: stolec biskupi za uwolnienie od cierpienia. Podniósł się z kolan, obracał wokół, wszędzie widział pustkę. Pomyślał, że to z pewnością Matka Boska do niego przemówiła. Słyszy kobiecy głos, a modlił się przed jej obrazem. 
-  To z pewnością ona!— pomyślał. Złożył obietnicę i wrócił do domu. Niewiele czasu minęło, a     mianowano go biskupem krakowskim. Teraz zastanawiał się, jak spełnić prośbę, jak wynagrodzić tajemniczemu głosowi. Wybrał się więc do tego kościoła św. Józefa złożyć podziękowanie i dowiedzieć się, jak ma wypełnić przyrzeczenie. Klęknął przy ołtarzu i zaczął się modlić. W pewnej chwili usłyszał szum i szelest. Odwrócił się i ujrzał młodą kobietę w czarnym stroju. Bardzo płakał
- To ja przepowiedziałam ci, że zostaniesz biskupem. Jestem księżniczką, która dla majątku i bogactwa zabiła ojca. Teraz pokutuję za to. Od wielu, wielu lat.    
— Jak ci pomóc?        
-  Zniszcz ołtarz w tym kościele! – krzyknęła tak głośno, że aż strach go przeszedł. Teraz wiedział, że to nie Matka Boska złożyła mu obietnicę. By nie stracić biskupiej szaty wziął  do ręki ciężki kij i zamierzył się w figurę Maryi. Podniesiona dłoń opadła, on klęknął i zaczął się modlić ze  łzami w oczach. Wtedy ujrzał przed sobą postać Matki Boskiej.     
-  Jesteś dobrym człowiekiem. Nie mogłeś zniszczyć ołtarza. Zwyciężyłeś wielką próbę. Będziesz umiłowany. Biskup podniósł się. Chciał ucałować skraj jej szaty, ale rozpłynęła się jak dym ze świecy. Popatrzył na siebie i zobaczył czarną suknię prostego księdza. Sądził, że to sen. Że wszystko, od tajemniczego głosu przez biskupstwo i wizję Matki Boskiej było przywidzeniem. Na posadzce kościoła leżał kij. Więc to nie sen. Jeszcze raz uklęknął przed ołtarzem i gorąco przepraszał za niegodny czyn. Wrócił w końcu do domu. Postanowił każdego wieczora przychodzić do kościoła świętego Józefa, przepraszać i modlić się o odpuszczenie win wszystkim grzesznikom, najbardziej sobie.
Tak się zdarzyło, ze jego skromność, modlitwy i pomoc ludziom przyniosły mu po latach biskupie szaty. Później został nawet kardynałem. Gdy otrzymywał kardynalski kapelusz ślubował dbać o kościół świętego Józefa, otaczać szczególną opieką wszystkich potrzebujących i gorąco wielbić Matkę Boską. Po latach mieszkańcy Krakowa sławili jego dobroć i szlachetność.

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Anna Wołosiak
19 Wrzesień 2008, 18:11

Do rozbudowy i dopracowania. Bardziej streszczenie, niż opowiadanie. Samo wyliczenie zdarzeń, zbyt lakoniczne przedstawienie emocji. 
Interpunkcja trochę siada. 
Plus parę innych potknięć: na przykład kiedy czyta się o głosie, który składa obietnicę, nasuwa się wyobrażenie męskiego głosu. Za późno jest doprecyzowane, że to głos kobiecy. Takie rzeczy należy określać ZANIM "użyje" się opisywanego elementu, inaczej opis rozjedzie się z wizją Czytelnika. Autor powinien kształtować tę wizję, a nie walczyć z czymś, czego nie zdążył ukształtować zawczasu. 
Ogólnie: dobre jako pomysł, ale nie jako opowiadanie. Do rozwinięcia.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Losowy tytuł - loteria nieocenionych przez Ciebie. Oceniaj i korzystaj z funkcji do odszukiwania nieczytanych opowieści.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi