Legenda o kopcu Kraka

Łukasz Włodarczyk Nie mam konta w czytelni, ale mam opowieść. publikacja 23 Wrzesień 2008, 20:33 Poprawki 23 Wrzesień 2008, 23:47 Gatunek Obok domu..., Kraków Czytano 14540 razy
1 głos

Dawno, dawno temu żył w grodzie Kraków bogacz o imieniu Krak. Był człowiekiem samotnym, skąpym i pozbawionym litości. Pewnego dnia, pod wieczór, zapukała do drzwi jego zadbanego domu stara kobieta i poprosiła o kilka talarów lub coś do jedzenia. 

Rozgniewany Krak szybko zamknął drzwi swojego pięknego domu.  Był niezadowolony – ktoś żądał, by on, zupełnie bezinteresownie, dal mu ciężko zapracowane talary. A to dlaczego?     
     W nocy spał bardzo niespokojnie. Rzucał się po łożu wyścielonym skórami niedźwiedzi, pocił i mruczał co chwilę. To dlatego, że nie mógł się obudzić, a bardzo chciał przerwać nieprzyjemny sen. Przyśniła mu się staruszka, którą wygonił z domu. Tajemniczy głos zapowiedział, że on  sam będzie kiedyś chodził prosić innych ludzi o pomoc.           
     Nazajutrz Krak wstał przestraszony, ale i tak nie wierzył w nocny koszmar. Nadal bawił się ochoczo w karczmach i wydawał talary na przeróżne przyjemności, niczym się nie przejmując. Jedyną osobą, którą kochał,  była jego matka – starsza, schorowana osoba. Pewnego dnia poczuła się znacznie gorzej niż zazwyczaj. Syn szybko wezwał medyka. Ten zmartwiony kiwał żałośnie łysą głową.Było naprawdę źle. Z każdym dniem coraz gorzej. Krak – kochający ją nad życie, ją jedyną, wydawał mnóstwo pieniędzy na lekarstwa, które mogłyby  ją uratować. Jednak one nad podziw szybko się skończyły.     
     Nie mając innego wyjścia, prosił ludzi o pomoc. Tłumaczył, że to dla ukochanej matki-staruszki, że on bardzo prosi, że odda…  Lecz oni zachowywali się teraz  tak, jak on kiedyś wobec staruszki, którą wygonił sprzed drzwi. Wtedy przypomniał sobie o proroczym śnie i bardzo się zmartwił. Chodził po ulicach grodu szukając pomocy, ale wszyscy go odtrącali.     
    Gdy załamany wracał do domu, spotkał na drodze wygnaną od drzwi staruszkę. Rzucił się z przeprosinami do nóg starowiny, błagał o przebaczenie. Zaklinał się na wszystkie świętości, że się zmieni. Usłyszał, że jeśli usypie olbrzymi kopiec z ziemi,  to matka wyzdrowieje. Krak ciężko pracował dzień i noc przez kilka miesięcy. Gdy kopiec był już gotowy jego matka wyzdrowiała a on docenił, co to znaczy ciężka praca i ludzka pomoc. Na pamiątkę tej historii ludzie nazwali kopiec „Kopcem Kraka“.

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Anna Wołosiak
30 Wrzesień 2008, 13:17

Krótko, zwięźle i na temat Tekst, który można zapamiętać i opowiedzieć dziecku na dobranoc. ;) Literatura wielka to nie jest, raczej sama fabuła. Jeśli miałoby z tego być jakieś solidniejsze opowiadanie, można by to rozbudować o elementy związane z tym wystawnym życiem, zmagania z chorobą, jakieś emocje, konflikty, późniejsze perypetie przy budowie kopca itd. :) 
 
Powtarza się w tekście "staruszka". ;)

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi