Giewont
4 głosy
Tatrzańscy górale od wieków na jezykach niosą opowieść o nijakim
Giewoncie, który to dawno temu żył jako bohater narodu, jednak dziś znana
nam historia, słowem o nim nie wspomina.
A władali wówczas na świecie nie tylko ludzie, nie tylko smoki, ale i też
olbrzymy. Było ich co prawda niewiele, jednak budziły wielki strach wśród
ludzi. Ich rozmiar i nieopanowana siła skłaniała nawet do osądu jakoby to
olbrzymy były złe i okrutne. Ale nie znali całej prawdy, oj nie – a
strach nie dawał im jej poznać. Był raz sobie jeden olbrzym, miał na imię
Giewont…
Uratował życie pewnemu królowi państwa polskiego, za co ten obdarował go
tytułem rycerskim. Wykuto też dla Giewonta olbrzymi miecz oraz zbroję,
której pojedyncza łuska skryłaby całą pierś człowieka. Król nadał wtedy
olbrzymowi ważne zadanie: broń dla nas południowych granic kraju i nadzoruj
porządku zgodnego z wolą władców naszego kraju. Olbrzym uczynił, co król
rozkazał. Strzegł granicę i odstraszał zbrojne najazdy obcych.
Jednak ludzie krain południowych łasi
kosztowności i ziem polskich nie próżnowali. Opłacili innego olbrzyma by
starł się z Giewontem. Olbrzymy walczyły dwa dni, dwie noce, aż w końcu
Giewont zadał przeciwnikowi ostateczne pchnięcie kończąc pojedynek
zwycięsko.
Ludzie południa nie odpuścili. Szukali nowej
metody na nieustraszonego olbrzyma. Ze wszystkich zdobytych już terenów
ściągnięto liczne skarby i ofiarowano je czarnemu smokowi w zamian za
pozbycie się Giewonta. Gdy czarny smok nadleciał by podjąć walkę
z Giewontem, na siedem dni i nocy wszyscy i wszystko wokoło zamarło
obserwując nieustające spiecie wielkich stworów. Smok jednak padł pierwszy,
a Giewont stał nadal mocno na dwóch nogach czekając kolejnego zuchwalca,
któremu przyjdzie się z nim zmierzyć.
Południowcy zamierzali już zrezygnować
z zamiaru pokonania olbrzyma, gdy któryś z nich wpadł na plan przebiegły,
z naturą o innej sile. Odszukano najpiękniejszą dziewicę i to jej zadano
zauroczyć olbrzyma i uśpić jego czujność. Najeźdzcy tymczasem, po cichu
mieli przedrzeć się przez granicę po zdobyczne. Ten zamysł przerósł
skutecznością poprzednie. Giewont zauroczył się niewiastą, a i na tym to
się nie skończyło. Giewont chciał poznać jej imię i zapragnął jeszcze
ją widywać. Ona, i owszem, zaczęła się z nim widywać. Trwało to do
czasu, aż wojownicy powrócili z północy z łupami. Wtedy niewiasta
powiedziała Giewontowi prawdę: że to tylko był podstęp i spotykała się
z nim by ukryć atak jej towarzyszy na polski kraj. Giewont nie mógł tego
przeboleć, pewnej nocy położył się między szczytami gór i rozmyślał
o dziewczynie. Poczuł, że jeśli będzie dalej o niej myślał to umrze ze
smutku i zagubienia, postanowił zatem zamienić swoje serce w kamień. Widząc
spadającą gwiazdę wymówił takie właśnie życzenie. Jednak gwiazdka
spłatała figla i nie zamieniła jedynie serca w kamień, a całego olbrzyma.
Od stóp do głowy.
A może to nie był figiel, może chodziło
o to, że ten kto ma serce z kamienia to i całość jego wraz z duszą
wcześniej czy później w kamień się obróci. Tak kończy się ta opowieść
o wielkim rycerzu, który dziś śpi ukryty między szczytami Tatr.
Komentarze 4 z 4
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz

Świat może być pełen Inspiracji Nyja, coś czarujesz za bardzo
To nie jest szkoła żeby przyznawać 5tki na zachętę. A arcydzieło to coś, czego historia nie może zapomnieć. Ja myślę że tu mamy dobrą opowieść w niezłej oprawie. To oczywiście subiektywne odczucie, nie zatrudniamy krytyków. ...A jakbyśmy wprowadzili 10stopniową skalę ile Nyja by przyznała?
Dyskusja: 2 odpowiedzi Dodaj komentarz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu

Naprawdę dobre
...a teraz go jeszcze zadeptują ludziska. Trafił olbrzyma smutny los. Źle się tak ślepo zauroczyć!

Góry moje, góry...! I krzyżyk w buźkę mu wbili, no naprawdę...
Ładny tekst - trochę potknięć jest, można by to dopracować, a jakże, ale zamknę się już, bo później jakieś szemrania widzę, że wytykam błędy. :P
Ale ogółem pozytywne.
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.




Wiedźma Nyja:)
28 Czerwiec 2008, 14:05
Góry są magiczne... Uwielbiam takie legendy. Z przyjemnością poczytałbym też o Beskidach, tylko gdzie tego szukać?... Gdyby mitologia słowiańska miała szansę rozwijać się dalej, szerzej (zanim przyszło do nas chrześcijaństwo) bohaterowie pokroju Giewonta byliby świętymi, może nawet bogami lub półbogami, a historia wplatałby się w wiele mitów. Arcydzieło to dziwne słowo, ale opowieść zasługuje na 5*
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu