Krzywa Wieża w Toruniu
3 głosy
Jest taka baszta w Toruniu, która nie zasłużyła na miano obronnej. Była li prostą strażnicą. Czasu pewnego więzieniem dla kobiet. Stała wpleciona w mur nieopodal rwącej Wisły – schylona do brukowych ulic grodu, jakby na zaś unikała strzał najeźdźców. Czy ją tak zbudowano? Czy miła swą duszę która kazała jej się pochylić z tajemniczego powodu? A może grunty pod nią zelżały na skutek uparcie prącej rzeki i po prostu się zapadła?
Jaka by prawda nie była wśród okolicznych mieszkańców krążą na temat legendy…
Jedna
mówi: wzniosło ją dwóch skłóconych braci. Ci, ze zwady nie patrzyli na
siebie przy pracy. Nie patrzyli na to, co robi drugi. Właśnie stąd ich praca
ma dziś efekt zgarbionej konstrukcji zerkającej z pod oka na miasto a także
dwóch braci, których ukarano nakazem wiecznego podpierania nachylonych murów.
Pewnie ich dusze do dziś tam tkwią niezdolne do zgody.
Inna legenda mówi o czasie, gdy w toruńskim
zamku mieszkało dwunastu rycerzy zakonnych, a jeden z nich wyróżniał się
urodą zupełnie olśniewającą wszystkie panny w mieście. Wszystkie chciały
go usidlić. On jednak na żadną nie zwracał uwagi. Spacerował ulicami
Torunia z piersią wypiętą i wysoko uniesioną głową. Tak się jednak
zdarzyło, że podczas jednaj ze swoich przechadzek rycerz ujrzał przepiękną,
wprost nieziemskiej urody dziewczynę – zakochał się w niej od tego
pierwszego wejrzenia. Zapomniał o ślubach zakonnych, a składał je
uroczyście.
Piękna dziewczyna uczucia odwzajemniła
i spotykali się w ukryciu, w różnych zaułkach miasta. Romans ten przez
długi czas nie został odkryty. Nic jednak co szczęśliwe nie może trwać
wiecznie. Pewnego razu parę nakryli mieszkańcy, którzy bez straty czasu
wieść jednym mgnieniu roznieśli po mieście. Siłą rzeczy ta nie ominęła
też uszu Rady Miejskiej oraz krzyżackiego komtura. Karygodność czynu
kochanków bulwersowała każdego, kara musiała zatem na tę dwujkę spaść
i koniec.
Dyskusje nad tym, które z kochanków ponosi
większą winę trwały długo. W końcu uznano, że winni są zupełnie
jednako. Charakter tej znajomości był bowiem niegodny obywatelki miasta tak
samo, jak rycerza zakonnego. Dziewczynie wyznaczono karę batów – dwudziestu
pięciu – wykonano ją na Nowym Mieście, przy bramie św. Jakuba.
Krzyżakowi zaś komtur nakazał wybudować strażnicę, która byłaby obrazem
jego postępku. Stąd właśnie miała odbiegać od pionu tak samo, jak
zachowanie kochanka odbiegało od reguły klasztornej. Rycerz wybudował więc
wieżę, która przy wysokości piętnastu metrów była przechylona w stronę
ulicy na piętnaście stopni. Krzywa Wieża do dnia dzisiejszego nietknięta
stoi na swoim miejscu, przypominając o historii rycerza i jego
niegodnym życiu.
Jest też ponad to żywa do dziś opinia:
Jeśli która dziewczyna stanie oparta plecami
o mur krzywej wieży, dotykając ją piętami, wyciągnie przed się ręce
i wytrzyma tak chwilę bez upadku – znak to, że jest niewinna. Jeśli
upadnie, wtedy sumienie jej jest nieczyste.
Chyba nie boisz się o tym przekonać?
Starą wieże z zimnych cegieł trudno
zmienić, tyś wszak młoda i gorąca!
Komentarze 3 z 3
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz

a ja tego nie zrobiłem :( ...Mieszkałem pól roku 28 kroków od tej wierzy (druga strona uliczki), ale nie zdążyłem sprawdzić swojej ukochanej i teraz mam "smutek i nostalgię"

Nasza mała Piza Nie wiem dlaczego, ale momentami zamiast przecinka i dalszej części zdania, jest kropka: "Jeśli która dziewczyna stanie oparta plecami o mur krzywej wierzy, dotykając go piętami. Oraz wyciągnie przed się ręce i wytrzyma tak chwilę bez upadku, to znak, że jest niewinna." - rozbijanie tego w ten sposób na dwa zdania chyba nie było zamierzone...? :| A jeśli było, to nadal nie widzę w tym logiki.
Poza tym "wierza"?! Ajj. Literówki to detal, no ale takie ortole? :P
A w ogóle, to wersja z braćmi bardziej mi się podoba. :P :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.




Maciej Domagalski
01 Grudzień 2007, 07:14
Sprawdzę dziewczynę ;) o tym opieraniu się o mur wieży nie wiedziałem
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu