Tykociński Utopiec

Tomasz Lippoman Wyróżniony w I Konkursie Literackim BASNIE.pl za "Bagiennik biebrzański" publikacja 13 Luty 2008, 23:18 Poprawki 09 Listopad 2009, 21:27 Gatunek Obok domu..., Tykocin Czytano 9897 razy
3 głosy

W początkach XIX stulecia w Tykocinie mieszkało prawie pięć tysięcy Żydów. Stanowili ponad 70 % populacji miasta. Parali się głownie handlem i rzemiosłem. W mieście było niemal pięćdziesiąt sklepów i warsztatów. Jednym ze starozakonnych był Isralel Tiktiner, student miejscowej jeshivy, czyli rabinackiej szkoły. Chłopiec ponoć wielce urodziwy, ciekawy świata i ambitny, pochodzący jednak z ubogiej krawieckiej rodziny. Pech czy też przeznaczenie chciało, że niezamożny student zakochał się i to z wzajemnością, w pięknej i starannie wykształconej Rifce, córce miejscowego rabina.

Tego typu mezalianse nie były wśród Żydów rzadkością. Bardziej od majątku liczył się bowiem intelekt. W tym jednak przypadku, z bliżej nieznanych przyczyn, ojciec dziewczyny zdecydowanie odmówił związkowi błogosławieństwa.

Przyszedł maj. Narew wypełniła kilkusetmetrową, rzeczną dolinę od brzegu po brzeg. Z kępiastych wierzby płynęły, słowicze kląskania. Nad wiosennym rozlewiskiem kłębiły się mewy rybitwy. Wyżej nieco beczenie bekasów kszyków mieszało się z syrenami rycyków. Skrajem doliny pod czarnym olsem łosze, wodziły tegoroczne łoszaki. W suchszych miejscach, nieco przydymiona, żółć kaczyńców powoli ustępowała złocistej barwie jaskrów. Wzdłuż brzegów rozkwitały niezapominajki konkurując barwą z fioletem łąkowych koniczyn. Buczały trzmiele, brzęczały pszczoły, bezgłośnie żeglowały pazie królowej. Pachniało wodą miętą, szczawiem bagiennymi trawami.
Izrael nie cieszył się jednak urokami wiosny. Od miesięcy zabiegał, o rękę wybranki aż wreszcie utraciwszy wszelką nadzieję rzucił się w wody Narwi. Ciała chłopca nigdy nie odnaleziono. Kilka tygodni po jego gwałtownej śmierci w Tykocinie zaczęło się źle dziać.
W początkach lipca, u wodopoju, utonęło kilka dorodnych krów.Nieco później odnotowano cztery zagadkowe utonięcia wśród miejscowej młodzieży. Wiosną przyszłego roku, jeden z najbardziej doświadczonych miejscowych rybaków, Piotr Łapiński nie powrócił z połowu. Dwa dni później wąską drewnianą łódź odnaleziono 15 kilometrów w dole rzeki. Wkrótce los Piotra podzieliło kilku innych rybaków. Pozostali nie chcieli jeździć na „przeklętą“ rzekę.
Sprawa była poważna. Dochody Tykocina, w dużej mierze zależały od eksportu solonych i marynowanych ryb, sprzedawanych do wielu miast w dorzeczu Narwi i Wisły.Zebrała się rada miasta. Radzono długo i bezowocnie. Na jednym z posiedzeń pojawiła się jednak córka miejscowego szewca -  Rahela i rzuciła nowe światło na kryzysową sytuację.Z zeznań dziewczyny dowiadujemy się, że dnia 29 maja 1829 roku w pobliżu wsi Morusy, na lewym brzegu Narwi, widziała demona, który z opisu odpowiadał Utopcowi. Stwór, siedział na nadbrzeżnej wierzbie. Był niezwykle chudy, pokryty zieloną, oślizgłą skórą i ociekał wodą. Miał duże spiczaste, odstające uszy, stopy i dłonie bez paznokci spięte brunatna błoną. Co jednak najciekawsze, pomimo iż twarz demona częściowo przykrywały długie czarne włosy, usta były bezzębne, oczy żółte dziewczyna zauważyła, iż jego rysy są bardzo podobne do rysów Isralela.
Uczeni Żydzi długo rozważali zeznania Raheli. Nie znajdując jednak potwierdzenia powyższego opisu ani w Pięcioksięgu ani w Talmudzie uznali je za zwykłe fantazje. Tego lata nie odnotowano więcej tajemniczych utonięć. Rybacy wrócili na rzekę. Wszystko wydawało się wracać do normy.Mijały lata. Ludzie i zwierzęta od czasu do czasu tonęli w Narwi. Rybacy niekiedy nie powracali z połowu. Nie kojarzono jednak tego ze złośliwością Utopca. Nad rzeką tak po prostu bywa. Przyszedł jednak rok 1832, rok masowych zsyłek po klęsce powstania listopadowego i rok kolejnej serii tajemniczych utonięć w Tykocinie.
Trzy kobiety piorące tuż przy brzegu, dwie siostry zażywające kąpieli po pracy w polu, rybak z synem, dwaj studenci Jeshivy. Wszystko w przeciągu zaledwie trzech tygodni. Ponownie zebrali się rajcy miejscy i podobnie jak trzy lata wcześniej padło wiele słów, dużo było machania rękami, wznoszenia oczu do nieba podobnie jak poprzednio  nie było żadnych praktycznych rozwiązań. Obradom, które przerwano w szabas przewodniczył, jak poprzednio rabin, ojciec Fifki. W trakcie uroczystej piątkowej wieczerzy, córka przypomniała mu samobójczą śmierć Izraela oraz zeznania Raheli. Ojciec nie chciał jednak o tym słyszeć. Uważał, ze sprawa demona, została raz na zawsze rozstrzygnięta. Nieszczęścia jednak nie ustawały. Tonęły domowe zwierzęta i bogobojni Żydzi. Co ciekawe nieszczęścia przeważnie omijały goi.
Sprawę roztrząsano z każdej możliwej strony. Nic jednak dla poprawy sytuacji z tego nie wynikało aż pewnego sierpniowego dnia zgłosił się do rabina Michał Łopuchowski, znany w okolicy frant i zabijaka, uchodzący wśród miejscowej braci za obdarzonego niepoślednim konceptem. Zubożały szlachcic zgodził się za sporą  jak na owe czasy sumę trzystu rubli w złocie położyć kres tajemniczym utonięciom. Rajcy przystali na propozycję.
Michał, w przeciwieństwie do nich wierzył w Utopce i wiedział, że ponad wszystko lubują się w trudnych zagadkach. Bez większych trudności odszukał delikwenta na pochyłej wierzbie w pobliżu wsi Morusy, w tym samym miejscu, które w swych zeznaniach kilka lat wcześniej wskazała Rahela. Zawarli ponoć taki układ. Trzy zagadki. Jeśli zwycięży Utopiec Michał skacze do rzeki. Jeśli Michał Utopiec da spokój miejscowym. Pierwsza zagadka była taka:
Co to znaczy, gdy ktoś znajdzie cztery podkowy?
— To znaczy, że gdzieś koń biega na bosaka po chwili odpowiedział demon. Druga była nieco trudniejsza:
Było coś i nic. Coś wyfrunęło oknem, nic wyszło drzwiami.
Co zostało?
Nad odpowiedzią Utopiec myślał przez kilka minut i bardzo z siebie zadowolony tak odpowiedział:
Nie ma coś, nie ma nic, a było coś i nic, więc zostało i.
A oto trzecia, nad którą duma on prawdopodobnie do dziś  dnia, bo Łopuchowscy, kilka miesięcy później  pobudowali duży folwark niedaleko Tykocina a  tajemnicze utonięcia w okolicy, od tamtych dni, już  się nie powtórzyły
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka.
Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki

Pytanie: Gdzie jest ojciec?

Komentarze 3 z 3 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Wiedźma Nyja:)
24 Czerwiec 2008, 01:43

"Bery i Bojki" w wydaniu żydowskim... Doskonałe:) Na górnym Śląsku jest wiele podobnych opowieści, które uwielbiam z dzieciństwa. Ech, brakuje teraz babć, które snułyby ciąg dalszy opowiadania aż do rana...:)

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Ubique
25 Czerwiec 2008, 01:17

Spryt i żyd w jednym stali domku Dobre to, ale żeby arcydzieło? Nie. Irytują mnie te dane w liczbach wplatane w wątek. Podobał mi się pomysł z innych opowiadaniach autora, gdzie takie informacje zawiera w nocie bocznej. Powiem też tu: Żydzi wiedzą, że pieniądz łatwiej zyskać i utrzymać dzięki intelektowi (mniej dzięki wiedzy, czy mądrości). Cenią sobie przyczynę bardziej niż efekt bo czują która przyczyna niesie jaki skutek, a posiadanie pieniędzy nie świadczy o stałym w nie zaopatrzeniu. Zawsze pragnąłem posiadać ten spryt (intelekt) żyda, obrzezałem się nawet ;), czy to coś dało, okaże się pewnie za kilka lat :grin

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Anna Wołosiak
28 Sierpień 2008, 15:48

Wypadałoby poprawic... Brakuje trzech czwartych przecinków. Są literówki. Bohaterka raz nazywa się Rifka, raz Fifka. Bohater: raz Isralel, raz Izrael. Plus pod koniec tak naprawdę nie wiadomo, czy pytania miał zadawać Utopiec, czy Michał. Okazuje się to dopiero w momencie, kiedy odpowiada demon (brakuje myślnika między odpowiedzią a kwestią narratora). 
Od strony fabularnej w porządku - ale tekst sprawia wrażenie, jakby Autor ani razu go nie przeczytał po napisaniu.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Stworopedia to księga baśniowych stworów i słów związanych. Nie znajdziesz tam odpowiedzi zostań autorem wpisu.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi