Baśń No1

Adam Blank publikacja 23 Wrzesień 2008, 20:54 Poprawki 10 Listopad 2009, 02:05 Gatunek W blasku ognia, Błogie, smutne Czytano 7327 razy
2 głosy
Spis treści utworu
Baśń No1
2. część
dalsza część
4. zakończenie

Przyszła do mnie i powiedziała tak: – Entliczek – pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie na tego… – Na tego co? – spytałem. – Bęc! – powiedziała i dała mi prztyczka w nos, po czym zniknęła w mgiełce dymu o zapachu wanilii.

Prawdopodobne że mogłem jej więcej nie zobaczyć. Mówiła, że jest jak jesienne niebo; każdego dnia miała inny nastrój. Tamtego dnia była radosna, wesoła i chyba nie potrzebowała niczego więcej. Nie potrzebowała nikogo więcej. Była samowystarczalna dla swojej własnej radości, dla swojego własnego jestestwa i nie chciała powiedzieć, czy dla cielesności także. Jej oczy skrywała tajemnica. Nie sądziłem, że zechce się do kogokolwiek zbliżyć na dotknięcie serca… Ale kiedy odsłaniała ramiona wyczuwałem tęsknotę jej nagiej skóry za dotykiem, za pieszczotą mocniejszą niż powiew wiatru. Miała dość tych wszystkich istot naruszających jej prywatność. Było takie jedno miejsce, gdzie zawsze mogłem ja zobaczyć. Stara, opuszczona kapliczka w samym centrum miasta. Były tam drewniane ławki porośnięte bluszczem, ołtarz z zardzewiałym Chrystusem na krzyżu i z tabernakulum wypatroszonym jak śnięta ryba. Otwarte Serce Jezusowe zapraszającym gestem wzywało do siebie, kładło palce na ustach nakazując milczenie.
— Dlaczego zawsze każesz mi milczeć? – spytała Go kiedyś.
— Tylko tu jestem Ja Prawdziwy – powiedziało jej Serce. – W tych wszystkich wielkich kaplicach są tylko marne podobizny moje. Ja jestem w ciszy, w zapomnieniu o hałasie, gwarze i całym pośpiechu świata. W spokoju ducha, w miłości do drugiego człowieka…
— Rozumiem, ale dlaczego nie objawisz się wszystkim, tylko dajesz się poznać nielicznym?
— Wiara to nie telewizja kablowa. Nie każdy ma do niej dostęp za cotygodniową opłatą. Tego trzeba poszukać, MNIE TRZEBA POSZUKAĆ! Dlatego ukrywam się przed ludźmi.
— Ale kim ty jesteś, tak naprawdę? – spytała gryząc stary opłatek.
— Kim jestem? Kimś, kogo większość zapomniała. Kogo większość uważa za zmarłego, za wiecznie cierpiącego… Odmawiano mi śmiechu, odmawiano mi kobiet, przyjaciół. Odmawiano mi najpiękniejszego – człowieczeństwa. Ze wszystkimi wadami i zaletami. Jestem tylko baśnią, legendą, która stała się najpopularniejszą wyrocznią współczesnego świata. Z maleńkim jedynie ziarnem prawdy, że największa wartością jest drugi człowiek, a nie istoty idealne, nazwane przez ludzi bogami.
— Rozumiem – mówiła popijając opłatek winem. – Rozumiem i bardzo mi przykro z tego powodu. Straciłeś rację istnienia w naszym świecie. Ja też nie mam łatwo.
 – A ty kim jesteś? – spytało Serce. – Często tu przychodzisz.
— Jestem tym, co u ludzi najpiękniejsze… I Serce wiedziało, co ma na myśli.

Primavera zawsze wiedziała, jak poznać, że ktoś jest zły. Wystarczyło jej jedno spojrzenie w oczy. Jakiś dziwny prąd przebiegał wtedy człowieka po plecach, od czubka głowy po koniuszek kręgosłupa, i złość mijała jak ręką odjął.
Pamiętam, kiedyś siedziałem na krześle pośrodku olbrzymiej Hali. Czekałem. Najpierw zaczął padać śnieg. Nieomylny znak, że nadchodzi. Białe płatki sypały się dookoła, a ja czekałem. Potem śnieg stopniał. Małe kałuże odbijały nagle słońce. Poczułem ją w powietrzu. Primavera przyszła nie oglądając się za siebie. Przywitała się zdawkowym „ cześć „ i oparła o poręcz krzesła, dokładnie tam, gdzie położyłem dłoń. Chciałem ją złapać za rękę, ale wiedziałem, że nie będzie tym zachwycona. Szukała czegoś. Ona zawsze czegoś szuka. Krąży pomiędzy ludźmi i szuka w ich oczach czegoś, czego sama nie potrafi określić. Po prostu to wyczuwa. Co wcale nie oznacza, że jest nieomylna. Myliła się wiele razy, wiele razy znajdywała coś, co, jak miała nadzieję, jest właśnie tym, ale to zawsze była pomyłka. W zasadzie myliła się tak często, że wszyscy przestali jej wierzyć, że potrafi cokolwiek znaleźć. W rezultacie Primavera była bardzo zagubiona. A wtedy stała tak po prostu oparta o krzesło i patrzyła prosto w moje oczy. Czekałem, co mi powie. Chwila zastanowienia przedłużała się coraz bardziej.
— Miałam dla ciebie jabłko, ale je zjadłam – powiedziała w końcu. Jak małe dziecko, stale trzeba jej pilnować, aby czegoś nie zbroiła. – To było moje ostanie jabłko. Więcej nie mam.
Klapnęła dłońmi po bokach spodni udowadniając, że nie ma już więcej jabłek.
— Wiem – odparłem. Wiem, ja tez miałem coś dla ciebie, ale już tego nie mam.
— A co to było? – zauważyłem w jej oczach ożywienie. Primavera uwielbiała dostawać prezenty.
— Zapomniałem – skłamałem. Dobrze wiedziałem, co to było, ale jakoś lepiej było tego nie mówić. To nie miało by żadnego sensu w tym stanie, w jakim znajdujemy się teraz. Wolałem zachować milczenie.
— Zapomniałeś? – zdziwiła się. – Wydawało mi się, że masz dobrą pamięć.
— Czasami się zdarza zapomnieć o czymś. Ty robisz to każdego dnia.
— Nieprawda! – wykrzyknęła – Ja nigdy nie zapominam! To ty! To wy zawsze zapominacie! Patrzyłem, jak złości się i jak złapała moją rękę nawet tego nie zauważając. Stała tak z gniewną miną i ściskała moją dłoń i powoli złość mijała. A potem od nowa:
— Miałam dla ciebie jabłko, ale je zjadłam, powiedziała. Maleńkie dziecko znów zaczęło płakać.
— Tak, wiem słonko – dziecko uśmiechnęło się.
— Widziałeś wczoraj zachód słońca? – spytała nagle.



Komentarze 2 z 2 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Bartosz Kowa
23 Wrzesień 2008, 21:51

BAŚŃ!!! :upset Wszystkie wymogi formalne baśni spełnione! Jestem zachwycony. Cieszę się, że przeczytałem tę opowieść. Cieszę się, że znalazła się w tej czytelni. Uwagi krytyczne zostawię innym...

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Anna Wołosiak
30 Wrzesień 2008, 13:10

Ładne. Trochę moralizatorskie (jak na mój gust - może nieco za bardzo), ale naprawdę ładne. Co prawda nie jakoś szczególnie w moim guście, ale wierzę, że może się podobać. ;) 
Literówek na tyle niewiele, że wspominam o nich wyłącznie z poczucia obowiązku - nawet ich już nie pamiętam... A nie! było "labo" zamiast "albo". I coś jeszcze, ale tego czegoś jeszcze nie pamiętam. 
Tak czy tak - gratulacje. :)

Dyskusja: 2 odpowiedzi Dodaj komentarz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Stworopedia to księga baśniowych stworów i słów związanych. Nie znajdziesz tam odpowiedzi zostań autorem wpisu.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi