Przyjaciele
1 głos
W odległym lesie, pełnym pięknych drzew, gdzie nie było ludzi, żył mały niedźwiadek Stu.
Miał grupkę przyjaciół: zająca Puncia, sarny Chyżonóżki i ptaki.
Razem spędzali wiele czasu na rozmowach, zabawach i nauce. Często się
odwiedzali. Dziś właśnie Stu wybrał się do Puncia. Razem mieli wybrać się
na pyszny miodek, który wypatrzyli na poprzedniej wyprawie w starym, wielkim
drzewie i świeże liście. Oczywiście wypatrzyli tam pszczoły. Ale gdzie
one, tam i miód – co było wszystkim wiadome, a szczególnie takim
łasuchom jak oni.
Wdrapywał się na górkę, ale łapy ześlizgnęły mu się
i poleciał w dół. Rozpoczął wspinaczkę na nowo, gdy coś wielkiego
zwaliło mu się na grzbiet i uniosło nie wiadomo gdzie. Czas mijał, Puncio
zaczął się martwić o przyjaciela. Chodził wokół swego domu bojąc się
odejść, by nie rozminąć się z przyjacielem, jeśliby nadszedł.
Dosłyszał stukot drobnych nóg. Po chwili stanęły przed nim Chyżonóżki.
Ledwie mogły mówić ze zmęczenia i zdenerwowania.
— Pochwycił go wilk-rozbójnik! Pochwycił go! Co teraz będzie? Co ze
Stu? – krzyczały.
-Spokojnie, spokojnie – szeptał sam dygocąc z emocji.
-Musimy mu pomóc. Tylko jak?
Nim znaleźli odpowiedź na trudne pytanie, wokół nich zebrało się wielu
mieszkańców lasu.
-Przygotujemy pułapkę! – zdecydował stary dzik, który wyłonił się zza
kępy krzaków.
-Trzeba wykopać głęboki rów, przykryć go gałęziami i liśćmi.
Doskonale. Żeby nikt się nie zorientował, co to jest. Potem zwabimy tu
bestię!
Wszyscy wzięli się do pracy. Ziemia fruwała spod łap. Gdy rów był
gotowy, przykryto go według wskazówek dzika. Zwierzęta, zmęczone wielkim
wysiłkiem, odpoczywały, gdy Puncio wrzasnął: Wilk się zbliża! W jednej
chwili po zwierzakach nie było ani śladu. Wilk kroczył kiwając głową na
wszystkie strony. Wyglądał groźnie. Zwierzali z ukrycia patrzyły na niego.
Czekały na rozwój wydarzeń. Niedługo. Rozległ się trzask i łomot. To
wilk wpadł w pułapkę.
-Udało się! Udało! – wszyscy z zadowoleniem zaglądali do jamy, na dnie
której bezradnie miotał się uwięziony.
— Uwolnić Stu! Do chaty wilka! – krzyknął dzik i ruszyli pędem
uwolnić niedźwiadka. Ocalony przez przyjaciół popłakał się jak bóbr.
Teraz wszyscy wrócili do jamy. Wypuścili z niej wilka, który musiał się
wynieść z lasu i obiecać, że nigdy tu nie wróci. Od tego czasu żyli w
spokoju dożywając sędziwego wieku i nowych przyjaźni.
Komentarze 1 z 1
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.



Bartosz Kowa
23 Wrzesień 2008, 17:52
Wilk zły też dobry Wiem, że pisała to osoba bardzo młoda. Dlatego właśnie oceniam. Zawsze ze szczerym i przyjaznym zamiarem: Gdzieś tam była literówka, gdzieś co innego. Mnie jednak najbardziej boli fakt, iż mimo tak krótkiej formy to było nudne i zupełnie niepotrzebne. Bez owijania bo warto wysilić się nad nowym, to zostawiając. A że nie jestem nauczycielem to za poprawną formę mogę bez bólu, na zachętę, postawić jedną gwiazdkę oceny.
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu