Malaikat Maut na targu w Izraelu
1 głos
Salomon przyjął człowieka w sali audiencyjnej. Przybysz miał rozwichrzony
włos i obłęd w oczach. Nie lepiąc w grzeczności jął prosić króla:
— Panie, opuścić miasto pomóż. Panie, ten
kraj, w mgnieniu dopomóż opuścić! Błagam, mój panie!
Zaintrygowany władca czekał dalszych
wyjaśnień:
— Spotkałem na targu Anioła Śmierci –
wyjaśniał przybyły – wpatrywał się we mnie jak robi to niewątpliwie
przed zabraniem w zaświaty. Jego spojrzenie mroziło krew. Pewien jestem, że
chciał mnie zabrać. Pomóż panie najdroższy. Rozkaż wiatrowi zabrać mnie
do Indii, ocal duszę człowieka!
Salomon pełen współczucia nakazał wiatrowi
przenieść człowieka do Indii, a sam ciekaw prawdy jak żaden król, udał
się w południe na targ, aby odszukać Anioła i wypytać go dlaczegóż
wystraszył człowieka. Dlaczegóż tak bardzo, że tamten chciał rzucić
ojczyznę. Anioł śmierci, którego odszukanie i rozpoznanie Salomonowi nie
przysporzyło najmniejszych kłopotów, tak na zapytanie mówił:
— Salomonie, w żadnym razie nie straszyłem
człowieka! Patrzyłem li z wielkim zdziwieniem, dostałem bowiem zadanie
odszukać go dziś wieczór w Indiach, on tymczasem z rana był tutaj na targu
i nie wyglądał gotowy w daleką podróż. Dziwiło mnie bardzo jak biedny
człowiek, bez nadzwyczajnych mocy może pokonać tak szybko i tak
niebotyczną drogę.
___________
Malaikat Maut – Anioł Śmierci w islamskim Koranie.
Komentarze 1 z 1
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.



Bartosz Kowa
16 Listopad 2009, 00:58
A ja uciekam przynajmniej dopóki Malajkat nie dostanie na mnie zlecenia: żrę zdrowo, piję źródlaną wodę i wytykam język nadętej śmierci. Raz po prawdzie prawie mnie miała, ale jej wytłumaczyłem, że w dniu urodzin niegrzecznie jest odbierać solenizantowi. Miałem wtedy bodaj dwudzieste i bliskie spotkanie z szerszeniem.
Opowiastkę Malaikat Maut usłyszałem od pewnego murzyna w Toruniu przy piwie, który pokazywał mi do tego jak pałeczkami wszamać ryż. Nie pamiętam jakiej narodowości był ten czarnowidz, właściwie zdawał się być jak bezdomny gawędziarz za jedno piwo. Nigdy więcej go nie spotkałem, żałuję.
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu