Malaikat Maut na targu w Izraelu

Bartosz Kowa Więcej w życiu napisałem niż przeczytałem, przepraszam, że to widać. publikacja 02 Grudzień 2008, 19:16 Poprawki 15 Listopad 2009, 22:44 Gatunek W blasku ognia, filozoficzne Czytano 3820 razy
1 głos

Salomon przyjął człowieka w sali audiencyjnej. Przybysz miał rozwichrzony włos i obłęd w oczach. Nie lepiąc w grzeczności jął prosić króla:
— Panie, pomóż opuścić miasto, panie, ten kraj w mgnieniu dopomóż opuścić! Błagam, panie!
Zaintrygowany władca czekał dalszych wyjaśnień:
— Spotkałem na targu Anioła Śmierci – wyjaśniał przybyły – wpatrywał się we mnie jak niewątpliwie robi to przed zabraniem życia. Jego spojrzenie zmroziło mi krew. Pewien jestem, że chciał mnie zabrać. Pomóż panie najdroższy. Rozkaż wiatrowi zabrać mnie do Indii, ocal moją duszę!
Salomon pełen współczucia nakazał wiatrowi przenieść człowieka aż do Indii.
Król Salomon był ciekaw prawdy jak żaden, udał się stąd w południe na targ odszukać Anioła. Wypytać go dlaczegóż wystraszył człowieka. Dlaczegóż tak bardzo, że tamten swoją ojczyznę chciał rzucić. Anioł śmierci, którego odszukanie i rozpoznanie Salomonowi nie przysporzyło najmniejszych kłopotów, tak na to powiedział:
— Salomonie, w żadnym razie straszyłem człowieka! Patrzyłem li z wielkim zdziwieniem, bowiem dostałem zadanie odszukać go dziś wieczór w Indiach. Tymczasem on z rana był tutaj na targu i nie wyglądał gotowy w daleką podróż. Dziwiło mnie bardzo jak biedny, bezskrzydły człowiek pokonać może tak szybko niebotyczną drogę.

___________

Malaikat Maut – Anioł Śmierci w islamskim Koranie.

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Bartosz Kowa
16 Listopad 2009, 00:58

A ja uciekam przynajmniej dopóki Malajkat nie dostanie na mnie zlecenia: żrę zdrowo, piję źródlaną wodę i wytykam język nadętej śmierci. Raz po prawdzie prawie mnie miała, ale jej wytłumaczyłem, że w dniu urodzin niegrzecznie jest odbierać solenizantowi. Miałem wtedy bodaj dwudzieste i bliskie spotkanie z szerszeniem. 
Opowiastkę Malaikat Maut usłyszałem od pewnego murzyna w Toruniu przy piwie, który pokazywał mi do tego jak pałeczkami wszamać ryż. Nie pamiętam jakiej narodowości był ten czarnowidz, właściwie zdawał się być jak bezdomny gawędziarz za jedno piwo. Nigdy więcej go nie spotkałem, żałuję.

Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF
Zaloguj się by zarządzać prywatnymi zakłądkami. Nie masz konta - zarejestruj się.

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi