O żonie i jabłkach dwóch gospodarzy
Pierwsza żona od Boga, druga od ludzi, trzecia od diabła. Powtarzano obłąkańczo w moskiewskim światku pisarskim za czasów Bułhakowa. I nikt nie obiecywał, że Bóg będzie robił ludziom dobrze.
Indyjską przypowieść o boskiej sprawiedliwości:
Było dwóch gospodarzy…Jeden miał pole z jabłonią, której owoce przejrzały. Drugi miał pole
przyległe, gdzie owoców część spadała. Kłócili się do kogo wtedy
należą? Zły obrót sprawa by nabrała, gdyby nie mędrzec stary z wiecznie
dobrą radą, który przechodził akurat w pobliżu. Gospodarze
o rozstrzygniecie sporu go zagadali. Mędrzec gotów im pomóc, wcześniej
zapytał:
— oczekujecie panowie rozstrzygnięcia
według wyroków boskich czy wyroków ludzkich? Gdy gospodarze wespół
zdecydowali, że boskie prawa ich pogodzą, mędrzec machnął ręką. W jednej
miał wówczas zgniłe jabłko dla jednego gospodarza, a w drugiej resztę
owoców. Nie patrzył szczególnie któremu co przypada. Sprawiedliwość,
którą ludzie przyjaźnie czują stara się wyznaczyć jedynie człowiek, Bóg
ma swoje powody zrozumiale nieludzkie by karać, nagradzać, dzielić
i pouczać. Mądry człowiek nie kwestionuje metafizycznych wyroków odnajduje
klucz sprawnego życia.
Komentarze
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Twoja ocena wraz z komentarzem mogą być pierwsze. Nie żałuj sobie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.


