Baśń No2

Adam Blank publikacja 23 Wrzesień 2008, 22:15 Poprawki 09 Listopad 2009, 21:57 Gatunek W blasku ognia, Poważnie uśmiechnięte Czytano 8415 razy
3 głosy
Spis treści utworu
Baśń No2
Strona 2
Strona 3
Strona 4
 – Ładnie tu – powiedziała pewnego dnia Adalia. – Ale jakoś tak… – No jak? – Pusto, niepewnie. Znaczy. Mógłbyś się w końcu zdecydować w jakim stylu ma być ta jaskinia. Bo widzę tu wiele wpływów; od baroku po postmodernizm. A tego przecież jeszcze nie wymyślono. Gdyby ktoś postronny tu wszedł mógłby niechcący zrobić niezłą rewolucję w sztuce. – Nikt postronny tu nie wejdzie, a jak wejdzie to nie wyjdzie. To jedyne miejsce na całym świecie gdzie nie płynie czas. Ten fizyczny znaczy, bo ja lubię sobie czasem popływać… – A ja? – zdziwiła się Adalia. – Jesteś tu, bo ci na to pozwalam. Każde inne stworzenie po prostu by umarło z braku czasu. – Nie wiedziałam, że od tego można umrzeć. – Poczekaj, za tysiąc lat w Japonii ludzie będą umierać w metrze, bo nie będą mieli czasu na inne sposoby odejścia z tego świata. – Smutne… – przyznała. – Smutne to jest to, że oni się na to dobrowolnie godzą. Przez chwilę milczeli. Czas pomyślał, że od lat z nikim nie rozmawiał. I nigdy nie rozmawiał z człowiekiem. Zawsze były to smoki, duchy, demony i inne wytwory ludzkich fantazji. Z człowiekiem nigdy. Zawsze tez uważał, że ludzie myślą tylko o ty, jak go zabić, przejąć jego moc i rzekomy skarb. Wykąpać się w jego krwi i zyskać nieśmiertelność. Totalne bzdury! Nazywał się Czas i przybierał różne formy. A teraz był smokiem, bo przecież mamy Wieki Średnie. W Adalię uderzyło kolejne Zdarzenie. Przez chwilę trwała w oszołomieniu, z półprzymkniętymi powiekami. Czas patrzył na to z fascynacją. Na niego Zdarzenia nie działały w ten sposób. Od jego skóry odbijały się jak piłeczki pingpongowe. Po chwili Zdarzenie uwolniło się i pomknęło po sklepienie jaskini z głośnym furkotem.
 — To trochę męczące – wyznała. – Właśnie widziałam wyprawę krzyżową do Jeruszalem. Straszna masakra!
 — To się nazywa obrona jedynej słusznej wiary. Ulubiona rozrywka wszystkich narodów. Później pozbieram te wszystkie Zdarzenia i zamknę gdzieś. Teraz pora na sen – odparł i ułożył się na legowisku z mchu i piór rajskich ptaków.
 — Sen? Kiedy ja wcale nie jestem śpiąca!
 — Po prostu się połóż, reszta sama przyjdzie. Tam masz kępę mchu – wskazał leżącą w kącie darń. Sam zamknął oczy i już po chwili dało się słyszeć lekkie sapanie.
 Adalia usadowiła się na mchu i myślała o tym wszystkim. To trochę nierealne, jestem w jaskini smoka który panuje nad czasem. I kładę się spać. Spojrzała na niego. Leżał zwinięty w kłębek jak psiak. Nagle przestała wierzyć w te wszystkie historie o złych smokach i dzielnych rycerzach, bujda na resorach! On wyglądał tak spokojnie i potulnie.
 Znalazła sobie kawałek płótna i nakryła się, cały czas zastanawiając się jak może zasnąć. Ale gdy tylko położyła głowę, zmęczenie dało o sobie znać. Natychmiast odpłynęła w świat snu.     

 Obudziły ja pierwsze promienie słońca. Czas siedział u wejścia jaskini i patrzył na świt. Dopiero teraz mogła przyjrzeć się dokładniej całej jaskini. Lśniła jakimś niebieskawym blaskiem, jakby światło przeświecało przez wodę. Zdarzenia drzemały tu i ówdzie, jedno z nich przycupnęło w nogach jej posłania.
 Chrząknęła, chcąc zwrócić na siebie swoją uwagę.
 Czas obejrzał się. Spojrzał tylko na nią ale nic nie powiedział.
 W zasadzie to nie był duży. Może jak średniej wielkości smok. Szukała w głowie jakiegoś porównania, ale jego wielkość ulegała zmianie. Wczoraj (wczoraj?) wydawał się być znacznie większy, dziś jakby zmalał.
 — Ile spałam? – spytała.
 — To zależy. Obiektywnie, to kilka godzin. Subiektywnie to coś około siedemnastu. A może dłużej. Nie wiem dokładnie.
 Zauważyła, że oczy też ma zielone. Lśniły w blasku słońca jak gwiazdy. Wstała. Zdarzenie zafurkotało i pomknęło gdzieś w kąt. Poranek był ciepły i zapowiadało się, że taki pozostanie.
 — Musimy coś z tobą zrobić. Nie możesz tu zostać.
 — Dlaczego? Nie będę przeszkadzać.
 — Nie o to chodzi. Pozostanie tu oznaczało by dla ciebie wyłączenie z ciągłości czasowej. Teraz je cię ochraniam, ale na dłuższą metę zanudziłabyś się na śmierć.
 — A ty? Na ciebie to nie działa?
 Odwrócił się i spojrzał jej w oczy.
 — Posłuchaj, ja zostałem stworzony w tej czasoprzestrzeni i z jakiś powodów mam nad nią panować. To jest, że tak powiem, moja natura. Tak jak ryba nie topi się w wodzie. A ty byś utopiła się od razu. No, i tak to się przedstawia.
 Adalia usiadła zasępiona na kamieniu u wejścia jaskini. Nie miała najmniejszej ochoty wracać do miasteczka. Nie miała rodziny a zakon sióstr Otworanek poświęcił by ją w ofierze przy najbliższej nadarzającej się okazji. Po za tym jeśli by wróciła teraz, uznali by ją za przeklętą albo za czarownicę. Smok nie przyjął jej jako ofiary?! Coś musi być na rzeczy! Tak czy siak, czekał ją stos.
 Spojrzała na smoka błagalnie.
 — Musimy ci znaleźć dom – odparł. – Najlepiej w jakichś dobrych czasach. Co ty na to?
 — Jak to w dobrych czasach? W tych czasach jest mój dom.
 — W tych czasach jesteś już spalona. Dosłownie. Poskaczemy trochę po wszelakich czasoprzestrzeniach i poszukamy dla ciebie jakiegoś odpowiedniego miejsca. Powiedz tylko kiedy chcesz zacząć, a wyruszymy natychmiast. Nie musisz się spieszyć, mamy czas! – I roześmiał się gromko. – Ha! Ha! Ha!


Komentarze 3 z 3 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Administrator !
23 Wrzesień 2008, 23:22

Bajka!!! Bardzo fajny pomysł, ale niedopracowany jeszcze. Szkoda by się zmarnował. Autorze popracuj nad tym trochę. Poczytaj kilka razy.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Anna Wołosiak
26 Wrzesień 2008, 10:17

Ciekawe Ogólnie znów jakieś błędy typu przecinki i namiętne pisanie czasowników w trybie przypuszczającym oddzielnie, ale poza detalami - raczej poprawnie. :) 
 
Natomiast największe zastrzeżenie, jakie mam, dotyczy Aten: "Miasto pojawiło się nagle. Było prawie całe białe." - Grecy malowali swoje budowle, wszędzie pełno było intensywnych, nasyconych kolorów - czerwonego, niebieskiego, żółtego... Malowano płaskorzeźby na frontonach, kolumny, no co się dało. To teraz wszystko jest białe, wtedy takie nie było. 
 
Ale tak poza tym - ładne. ;)

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Maciej Domagalski
03 Październik 2008, 02:50

bajka W sumie całe opowiadanie to sam dialog.  
Co do przegranej bitwy Napoleona pod Waterloo to ileż by się dało by móc to obejrzeć :eek

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi