Totolotek

Paweł Nowak Nie mam konta w czytelni, ale mam opowieść. publikacja 05 Wrzesień 2008, 22:22 Poprawki 05 Wrzesień 2008, 22:22 Gatunek W blasku ognia, Poważnie uśmiechnięte Czytano 3795 razy
0 głosów

Twardowski, mężczyzna o nazwisku znanym od wieków, trzasnął drzwiami wychodząc z domu. W przeciwieństwie do swego alchemicznego krewnego i czterech braci był żenująco biedny. Bracia nie chcieli mu pomóc w żaden sposób, co mogło niejednego zdziwić. Ale taka to prawda… Zdarza się, że rzeczywistość niewiele się różni od bajek, gdzie bogate rodzeństwo odpycha od siebie biedaka…

    Musiał sam sobie radzić w trudnej sytuacji. Ponieważ była to sobota, jak co tydzień ruszył do kiosku „Ruchu” po „Gazetę Wyborczą” z ofertami pracy. Szedł zamyślony, nie zauważył wystającej płytki chodnikowej i bach! Potknął się tak, że upadając mocno potłukł kolano. Przekleństwo zawisło mu na ustach, ale go nie wypowiedział, bo na ziemi leżało 5 euro. P i ę ć   e u r o! Ani mniej ani więcej, dużo i nic… Szybko podniósł je, schował do kieszeni i ruszył, by ktoś nie odebrał mu banknotu. W kiosku, kupując Gazetę Wyborczą, spostrzegł dużą informację o wielokrotnej kumulacji w Dużym Lotku.     
— Zaryzykować, nie zaryzykować – medytował, aż kogoś zniecierpliwiło jego niezdecydowanie i zwrócono mu uwagę, że blokuje kolejkę.    
— Nie blokuję, tylko myślę ! – prawie krzyknął i podjął decyzję.     
— I tak nie wygram, a będzie przynajmniej na chleb! – postanowił i wyszedł.  Nie uszedł daleko, gdy ni stąd ni z zowąd rozpętała się taka burza, że przechodnie chowali się gdzie kto mógł. Twardowski  wskoczył do baru, którego drzwi właśnie się otwarły. Usiadł przy stoliku i czekał na koniec ulewy.
— Pan ma problem? – zapytał przysiadając się do niego nieznajomy.    
— A co? Nie widać? Pada!      
— Jeśli ma padać, niech pada. Podam panu numery, które dzisiaj padną w Dużym Lotku. Pan potrzebuje pieniędzy, dużych pieniędzy.  Za to pan… Za to pan podpisze cyrograf.    
— Cyrograf? – zdziwił się Twardowski.     
— A co? Nie chodził pan do szkoły? O swoim przodku się nie uczył? Bzdura! Wszystkie dzieci to wiedzą! Niech pan nie udaje…    
— Tak, pamiętam tę bajkę. A o co chodzi? – zapytał zaintrygowany zarówno słowami jak i tym, że nieznajomy używa jego nazwiska.    
— O to, że ja podam numery dzisiejszej szóstki, a pan mi w rewanżu zapisze swoją duszyczkę na tym ślicznym dokumencie – rzekł sąsiad od stolika pokazując okazały rulon. Zaskoczony mężczyzna poprosił o czas do namysłu.     
— Co mi tam! Zawsze mi źle, zawsze wiatr w oczy, nie wiem co będzie po tamtej stronie, więc… Raz kozie śmierć! Podpisuję! – zdecydował gotowy zaryzykować wszystkim, czyli tym, czego miał niewiele. Nieznajomy podał kartkę z pięknie wykaligrafowanymi sześcioma cyframi i drugą, z umową o duszę. Twardowski oglądał ją uważnie. Wiedział, co mówią w mediach: czytaj uważnie wszystko, szczególnie mały druk. W nim często znajdują się kruczki i pułapki. Tu nie było małego druczku. Czytał i czytał. Sąsiad czekał cierpliwie. Nie ponaglał. Wreszcie jeden zdecydowany ruch – i podpisane. Przekazał ją uszczęśliwionemu biesowi. Ten uścisnął mu dłoń z zapałem i czmychnął czym prędzej. Twardowski  podszedł do punktu Totolotka, wypełnił kupon uważnie sprawdzając cyfry z kartki.  Oddał go, zapłacił i wrócił do domu. Mimo wszystko myślał cały czas o zdarzeniu. Czas płynął. Jego telewizor nie działał od dawna, więc wybrał się do całodobowego hipermarketu, by obserwować losowanie.    
— O Boże! – krzyknął, gdy ostatnia kula trafiła do pojemnika.     
— O Boże… Nie pomyślał, że jego wygrana nie ma nic wspólnego z Bogiem. To dzieło diabelskich wysłanników.  Rankiem następnego dnia zgłosił  kupon w najbliższej kolekturze. Była tylko jedna szóstka. Jego…    
        Nieznajomy nie żartował. Szczęśliwy właściciel głównej wygranej nieoczekiwane pieniądze przeznaczył na budowę okazałego domu z ogrodem i wszelakimi wygodami, porządny samochód i psa. Jakiś czas później znalazł miłość swego życia i założył rodzinę, a bracia zazdrościli mu odmiany losu i powodzenia. Nikt nie wiedział, że zawdzięcza to szatanowi. Żył długo i szczęśliwie, gdyż piekielny wspólnik nie graniczył mu czasu ziemskiego bytowania. A co się z stało po śmierci? To wiedzą tylko ci, którzy przekroczyli linię życia…

Komentarze RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Twoja ocena wraz z komentarzem mogą być pierwsze. Nie żałuj sobie.

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Stworopedia to księga baśniowych stworów i słów związanych. Nie znajdziesz tam odpowiedzi zostań autorem wpisu.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi