Totolotek
Twardowski, mężczyzna o nazwisku znanym od wieków, trzasnął drzwiami wychodząc z domu. W przeciwieństwie do swego alchemicznego krewnego i czterech braci był żenująco biedny. Bracia nie chcieli mu pomóc w żaden sposób, co mogło niejednego zdziwić. Ale taka to prawda… Zdarza się, że rzeczywistość niewiele się różni od bajek, gdzie bogate rodzeństwo odpycha od siebie biedaka…
Musiał sam sobie radzić w trudnej sytuacji. Ponieważ była to
sobota, jak co tydzień ruszył do kiosku „Ruchu” po „Gazetę Wyborczą”
z ofertami pracy. Szedł zamyślony, nie zauważył wystającej płytki
chodnikowej i bach! Potknął się tak, że upadając mocno potłukł kolano.
Przekleństwo zawisło mu na ustach, ale go nie wypowiedział, bo na ziemi
leżało 5 euro. P i ę ć e u r o! Ani mniej ani więcej, dużo
i nic… Szybko podniósł je, schował do kieszeni i ruszył, by ktoś nie
odebrał mu banknotu. W kiosku, kupując Gazetę Wyborczą, spostrzegł dużą
informację o wielokrotnej kumulacji w Dużym Lotku.
— Zaryzykować, nie zaryzykować – medytował, aż kogoś zniecierpliwiło
jego niezdecydowanie i zwrócono mu uwagę, że blokuje kolejkę.
— Nie blokuję, tylko myślę ! – prawie krzyknął i podjął decyzję.
— I tak nie wygram, a będzie przynajmniej na chleb! – postanowił
i wyszedł. Nie uszedł daleko, gdy ni stąd ni z zowąd rozpętała się
taka burza, że przechodnie chowali się gdzie kto mógł. Twardowski
wskoczył do baru, którego drzwi właśnie się otwarły. Usiadł przy stoliku
i czekał na koniec ulewy.
— Pan ma problem? – zapytał przysiadając się do niego nieznajomy.
— A co? Nie widać? Pada!
— Jeśli ma padać, niech pada. Podam panu numery, które dzisiaj padną w
Dużym Lotku. Pan potrzebuje pieniędzy, dużych pieniędzy. Za to pan… Za
to pan podpisze cyrograf.
— Cyrograf? – zdziwił się Twardowski.
— A co? Nie chodził pan do szkoły? O swoim przodku się nie uczył?
Bzdura! Wszystkie dzieci to wiedzą! Niech pan nie udaje…
— Tak, pamiętam tę bajkę. A o co chodzi? – zapytał zaintrygowany
zarówno słowami jak i tym, że nieznajomy używa jego nazwiska.
— O to, że ja podam numery dzisiejszej szóstki, a pan mi w rewanżu zapisze
swoją duszyczkę na tym ślicznym dokumencie – rzekł sąsiad od stolika
pokazując okazały rulon. Zaskoczony mężczyzna poprosił o czas do namysłu.
— Co mi tam! Zawsze mi źle, zawsze wiatr w oczy, nie wiem co będzie po
tamtej stronie, więc… Raz kozie śmierć! Podpisuję! – zdecydował gotowy
zaryzykować wszystkim, czyli tym, czego miał niewiele. Nieznajomy podał
kartkę z pięknie wykaligrafowanymi sześcioma cyframi i drugą, z umową
o duszę. Twardowski oglądał ją uważnie. Wiedział, co mówią w mediach:
czytaj uważnie wszystko, szczególnie mały druk. W nim często znajdują się
kruczki i pułapki. Tu nie było małego druczku. Czytał i czytał. Sąsiad
czekał cierpliwie. Nie ponaglał. Wreszcie jeden zdecydowany ruch –
i podpisane. Przekazał ją uszczęśliwionemu biesowi. Ten uścisnął mu
dłoń z zapałem i czmychnął czym prędzej. Twardowski podszedł do
punktu Totolotka, wypełnił kupon uważnie sprawdzając cyfry z kartki.
Oddał go, zapłacił i wrócił do domu. Mimo wszystko myślał cały czas
o zdarzeniu. Czas płynął. Jego telewizor nie działał od dawna, więc
wybrał się do całodobowego hipermarketu, by obserwować losowanie.
— O Boże! – krzyknął, gdy ostatnia kula trafiła do pojemnika.
— O Boże… Nie pomyślał, że jego wygrana nie ma nic wspólnego
z Bogiem. To dzieło diabelskich wysłanników. Rankiem następnego dnia
zgłosił kupon w najbliższej kolekturze. Była tylko jedna szóstka.
Jego…
Nieznajomy nie żartował. Szczęśliwy właściciel głównej
wygranej nieoczekiwane pieniądze przeznaczył na budowę okazałego domu
z ogrodem i wszelakimi wygodami, porządny samochód i psa. Jakiś czas
później znalazł miłość swego życia i założył rodzinę, a bracia
zazdrościli mu odmiany losu i powodzenia. Nikt nie wiedział, że zawdzięcza
to szatanowi. Żył długo i szczęśliwie, gdyż piekielny wspólnik nie
graniczył mu czasu ziemskiego bytowania. A co się z stało po śmierci? To
wiedzą tylko ci, którzy przekroczyli linię życia…
Komentarze
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Twoja ocena wraz z komentarzem mogą być pierwsze. Nie żałuj sobie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.


