Za skórę wszystko
1 głos
Kraina wielkich mgieł, lasów, rzek płynącego mleka, a także mlecznych ludzików. Lecz nie tylko mleczne ludziki zamieszkiwały tą krainę ale byli także ludzie, złe tumbtuby, a także niekiedy można było spotkać dulfiarów.
Dulfiary to takie dziwne istotki, przypominające trochę syrenki. Podobnie
jak syrenki, dulfiary miały prześliczne głosy, nawet złym tumbtubom podobał
się ich śpiew. Dulfiary nie były groźnymi istotami, nie były agresywne, a w
obronie swojej używały śpiewu, potrafiły wyprowadzić ze swoich ust taki
dźwięk aby uśpić wroga. Dlatego też każdy się dwukrotnie zastanowił
zanim zaczepił jakąś dulfiarę. Jedynymi istotami, które nie miały oporów
atakować dulfiary były tumbtuby. Chęć zysku za skórę jakiejś dulfiary
była większa niż strach przed wiecznym zaśnięciem. A tumbtuby może
niezbyt mądre ale uparte stworzenia, mające czerwone ślepia i chytry
uśmiech, którym z ust wystają kły, a ciało mają całe czarne jak mrok
z którego pochodzą (czy grzeczne dzieci się już boją?).
Opisałem już dwie rasy pochodzące z tego
świata, teraz czas na przypomnienie pozostałych. Mleczne ludziki, jak historia
mówi pochodzą z ewolucji mlecznych rzek. Są to małe ledwo metrowe stworki,
żyjące w pokoju, żyjące w grotach niedaleko mlecznych rzek. Mleczne ludziki
sławią się z pomagania zagubionym podróżnikom. Ich największymi wrogami
są tumbtuby, które gonią za nimi w kwestii konsumpcji i napełnienia sobie
czarnych jak mrok brzuchów. Dlatego też żyją w ciasnych grotach. Natomiast
ludzie żyją w zwykłych drewnianych chatach. Ludzie jak to ludzie mierzą
powyżej półtora metra, mają dwa duże czarne ślepia, skórę mają albo
szarą albo zieloną. Ludzie to naród który lubi badać, interesuje się
gwiazdami i właściwie to nudna rasa. Zatem omińmy wiadomości na ich
temat.
W zasadzie był sobie jeden ludź (czyt.:
człowiek), który stał się współbohaterem tego opowiadania, zwał się
Aminalin. Drugim natomiast była sobie pewna dulfiara, Isobe, o tak pięknym
głosie przy którym kwiaty szybko kwitły, drzewa kłaniały się jej do stóp,
góry oddzielały się tworząc przed nią drogę, potrafiła śpiewem
rozbudzić uczucia nawet u tumbtubów. Isobe i Aminalin zakochali się w
sobie.
Pewnego razu wybrali się na romantyczny
wieczorny spacer gdy napotkali złe tumbtuby. Tumbtuby za wszelką cenę
chciały zdobyć futro Isobe, najdroższe z najdroższych, futro za które
pewien jegomość chciał zapłacić tonami złota. Tumbtuby rzuciły się na
dwójkę kochanków. Aminalin dzielnie walczył w obronie swojej lubej jednak
nie dał rady takiej bandzie napastników. Isobe będąca w szoku i nie
wiedząca co robić zaczęła śpiewać aby ululać wrogów do snu. Wszyscy
padli na ziemię wtapiając się w wieczny sen. Wraz z nimi zasnął też
Aminalin.
Mijały lata a Aminalin wciąż spał. Isobe
próbowała wszystkiego aby go przywrócić do świata rzeczywistego, jednak to
jej się nie udawało. Pewnego dnia we wiosce dulfiarów pojawił się stary
wędrowiec, był umierający, przyniosły go mleczne ludziki. Okazało się że
starzec jest również dulfiarem, co więcej znał receptę na przebudzenie
kogoś ze snu. Wystarczyło tylko znaleźć Kwiat Snu, który rósł gdzieś na
szczycie góry. Isobe postanowiła go znaleźć, przyłączyło się do niej
siedmiu mlecznych ludzików.
W czasie podróży jeden z mlecznych ludzików
zginął zgnieciony przez trzymetrowego ludzia (czyt.: człowieka), drugi
z nich utonął w mlecznej rzece, trzeci natomiast zginął w górach, wpadł
do lawy, czwarty skończył marnie swój żywot wpadając w przepaść, piąty
zgubił się w lesie. Także zostało dwóch mlecznych ludzików.
Wreszcie po długich poszukiwaniach Isobe
zobaczyła Kwiat Snu. Jednak było troszkę za wysoko aby mogła się po niego
wspiąć. Mleczne ludziki zasugerowali aby stanęła im na głowie i oni ją
podsadzą. Tak też się stało i Isobe zdołała chwycić i zerwać kwiat.
Jednak gdy powróciła na miejsce zastała zmiażdżonych mlecznych ludzików.
Nie wytrzymali jej ciężaru i w chwilę później się rozpadli. Jednak
dzięki ich poświęceniu Isobe mogła uratować Aminalina. Wróciła do wioski,
przystawiła pod jego nos Kwiat Snu i Aminalin się przebudził.
Wszyscy byli szczęśliwi, oprócz siedmiu
mlecznych ludzików którzy zginęli. Jednak Aminalin miał znajomości,
sprowadził nekromantę, który ożywił siedmiu bohaterów. Na końcu odbyła
się wielka uczta, wszyscy jedli, pili i się bawili, ale nie byłbym sobą
gdyby to tak pięknie się skończyło, zatem spadł deszcz i zmył wszystkich
mlecznych ludzików, nie został po nich żaden ślad, rzeki zamieniły się w
płynącą wodę i ślad po mlecznych rzekach stał się historią. Kraina bez
mlecznych ludzików to już nie było to.
Komentarze 1 z 1
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.



Bartosz Kowa
29 Październik 2009, 01:48
Białe bohatery fajna rzecz. Pod warunkiem, że anegdota z życia. Natomiast opowieść wymaga prawdziwego konfliktu, inaczej nudy. Dramat kiepski, szczęśliwie *Deus ex machina* ratuje na koniec przed mdłościami - zagłada od pstryk sobie, a jakże. Pięknie ...jak na opowieść młodzika dla jeszcze młodszej dziewczyny
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu