Za skórę wszystko

Maciej Domagalski publikacja 01 Październik 2009, 00:00 Poprawki 10 Listopad 2009, 05:51 Gatunek W blasku ognia, Poważnie uśmiechnięte Czytano 4114 razy
1 głos

Kraina wielkich mgieł, lasów, rzek płynącego mleka, a także mlecznych ludzików. Lecz nie tylko mleczne ludziki zamieszkiwały tą krainę ale byli także ludzie, złe tumbtuby, a także niekiedy można było spotkać dulfiarów.

Dulfiary to takie dziwne istotki, przypominające trochę syrenki. Podobnie jak syrenki, dulfiary miały prześliczne głosy, nawet złym tumbtubom podobał się ich śpiew. Dulfiary nie były groźnymi istotami, nie były agresywne, a w obronie swojej używały śpiewu, potrafiły wyprowadzić ze swoich ust taki dźwięk aby uśpić wroga. Dlatego też każdy się dwukrotnie zastanowił zanim zaczepił jakąś dulfiarę. Jedynymi istotami, które nie miały oporów atakować dulfiary były tumbtuby. Chęć zysku za skórę jakiejś dulfiary była większa niż strach przed wiecznym zaśnięciem. A tumbtuby może niezbyt mądre ale uparte stworzenia, mające czerwone ślepia i chytry uśmiech, którym z ust wystają kły, a ciało mają całe czarne jak mrok z którego pochodzą (czy grzeczne dzieci się już boją?).
Opisałem już dwie rasy pochodzące z tego świata, teraz czas na przypomnienie pozostałych. Mleczne ludziki, jak historia mówi pochodzą z ewolucji mlecznych rzek. Są to małe ledwo metrowe stworki, żyjące w pokoju, żyjące w grotach niedaleko mlecznych rzek. Mleczne ludziki sławią się z pomagania zagubionym podróżnikom. Ich największymi wrogami są tumbtuby, które gonią za nimi w kwestii konsumpcji i napełnienia sobie czarnych jak mrok brzuchów. Dlatego też żyją w ciasnych grotach. Natomiast ludzie żyją w zwykłych drewnianych chatach. Ludzie jak to ludzie mierzą powyżej półtora metra, mają dwa duże czarne ślepia, skórę mają albo szarą albo zieloną. Ludzie to naród który lubi badać, interesuje się gwiazdami i właściwie to nudna rasa. Zatem omińmy wiadomości na ich temat.
W zasadzie był sobie jeden ludź (czyt.: człowiek), który stał się współbohaterem tego opowiadania, zwał się Aminalin. Drugim natomiast była sobie pewna dulfiara, Isobe, o tak pięknym głosie przy którym kwiaty szybko kwitły, drzewa kłaniały się jej do stóp, góry oddzielały się tworząc przed nią drogę, potrafiła śpiewem rozbudzić uczucia nawet u tumbtubów. Isobe i Aminalin zakochali się w sobie.
Pewnego razu wybrali się na romantyczny wieczorny spacer gdy napotkali złe tumbtuby. Tumbtuby za wszelką cenę chciały zdobyć futro Isobe, najdroższe z najdroższych, futro za które pewien jegomość chciał zapłacić tonami złota. Tumbtuby rzuciły się na dwójkę kochanków. Aminalin dzielnie walczył w obronie swojej lubej jednak nie dał rady takiej bandzie napastników. Isobe będąca w szoku i nie wiedząca co robić zaczęła śpiewać aby ululać wrogów do snu. Wszyscy padli na ziemię wtapiając się w wieczny sen. Wraz z nimi zasnął też Aminalin.
Mijały lata a Aminalin wciąż spał. Isobe próbowała wszystkiego aby go przywrócić do świata rzeczywistego, jednak to jej się nie udawało. Pewnego dnia we wiosce dulfiarów pojawił się stary wędrowiec, był umierający, przyniosły go mleczne ludziki. Okazało się że starzec jest również dulfiarem, co więcej znał receptę na przebudzenie kogoś ze snu. Wystarczyło tylko znaleźć Kwiat Snu, który rósł gdzieś na szczycie góry. Isobe postanowiła go znaleźć, przyłączyło się do niej siedmiu mlecznych ludzików.
W czasie podróży jeden z mlecznych ludzików zginął zgnieciony przez trzymetrowego ludzia (czyt.: człowieka), drugi z nich utonął w mlecznej rzece, trzeci natomiast zginął w górach, wpadł do lawy, czwarty skończył marnie swój żywot wpadając w przepaść, piąty zgubił się w lesie. Także zostało dwóch mlecznych ludzików.
Wreszcie po długich poszukiwaniach Isobe zobaczyła Kwiat Snu. Jednak było troszkę za wysoko aby mogła się po niego wspiąć. Mleczne ludziki zasugerowali aby stanęła im na głowie i oni ją podsadzą. Tak też się stało i Isobe zdołała chwycić i zerwać kwiat. Jednak gdy powróciła na miejsce zastała zmiażdżonych mlecznych ludzików. Nie wytrzymali jej ciężaru i w chwilę później się rozpadli. Jednak dzięki ich poświęceniu Isobe mogła uratować Aminalina. Wróciła do wioski, przystawiła pod jego nos Kwiat Snu i Aminalin się przebudził.
Wszyscy byli szczęśliwi, oprócz siedmiu mlecznych ludzików którzy zginęli. Jednak Aminalin miał znajomości, sprowadził nekromantę, który ożywił siedmiu bohaterów. Na końcu odbyła się wielka uczta, wszyscy jedli, pili i się bawili, ale nie byłbym sobą gdyby to tak pięknie się skończyło, zatem spadł deszcz i zmył wszystkich mlecznych ludzików, nie został po nich żaden ślad, rzeki zamieniły się w płynącą wodę i ślad po mlecznych rzekach stał się historią. Kraina bez mlecznych ludzików to już nie było to.

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Bartosz Kowa
29 Październik 2009, 01:48

Białe bohatery fajna rzecz. Pod warunkiem, że anegdota z życia. Natomiast opowieść wymaga prawdziwego konfliktu, inaczej nudy. Dramat kiepski, szczęśliwie *Deus ex machina* ratuje na koniec przed mdłościami - zagłada od pstryk sobie, a jakże. Pięknie ...jak na opowieść młodzika dla jeszcze młodszej dziewczyny ;)

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Losowy tytuł - loteria nieocenionych przez Ciebie. Oceniaj i korzystaj z funkcji do odszukiwania nieczytanych opowieści.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi