Twardowski i ptaszek

Ewelina Kameczura Nie mam konta w czytelni, ale mam opowieść. publikacja 19 Wrzesień 2008, 01:05 Poprawki 23 Wrzesień 2008, 17:30 Gatunek W blasku ognia, stwory i bohatery Czytano 4627 razy
1 głos

W bardzo odległych czasach pan Twardowski nie był jeszcze czarnoksiężnikiem tylko zwykłym, młodym chłopcem. Nie miał żony ani dzieci, lubił spędzać wolny czas w karczmach i zajazdach. Spędzał tam czas z kolegami na dobrym jedzeniu i piciu wina i miodu. Kiedyś wybrali się do Tyńca

W bardzo odległych czasach pan Twardowski nie był jeszcze czarnoksiężnikiem tylko zwykłym, młodym chłopcem. Nie miał żony ani dzieci, lubił spędzać wolny czas w karczmach i zajazdach. Spędzał tam czas z kolegami na dobrym jedzeniu i piciu wina i miodu. Kiedyś wybrali się do Tyńca załatwić ważne sprawy.  Musieli przenocować w zajeździe. Było już późno, gdy pojawili się nowi goście, a wśród nich śliczna dziewczyna. Bardzo mu się spodobała. Nie chciał, żeby koledzy się z niego śmiali, dlatego nic nie mówił. Następnego rana znów pojawiła się w swoim towarzystwie, a Twardowski co chwila zerkał w jej stronę. W końcu zapytał na boku właściciela zajazdu kim ona jest.
    Usłyszał, że to córka znanego szlachcica spod Radomia, która ma być przedstawiona na dworze, a może zostanie dwórką.  Twardowski wracał do domu. Siadł na konia i ruszył do Krakowa. Nagle na ramieniu usiadł mu ptaszek i zaczął namawiać do poczekania na podróżnych z Radomia, bo wtedy może będzie mógł poznać dziewczynę. Twardowski aż się podrapał po głowie, bo nie wiedział, że można rozmawiać z ptakami. Pomyślał, że za dużo wczoraj wypił wina i to dlatego.
   W Krakowie często myślał o pięknej szlachciance. Stanął przy otwartym oknie i patrzył na rynek. Na parapecie przyfrunął ptak i przemówił:
Twoja panna wybiera się na rynek. Jeśli chcesz ją spotkać, pośpiesz się. Będzie wybierać materiały na suknie u bławatnika Szymona.
     Twardowski otworzył usta ze zdziwienia. Wczoraj ani dziś nie pił żadnego wina. A przecież rozumie ptaka. Machnął w końcu ręką. Pomyślał o tym ,co usłyszał. Przebrał się i ruszył na rynek. Ptak miał rację – dziewczyna w towarzystwie kilku osób szła do Sukiennic. Chodził więc i obserwował ich, a gdy doszli do kramu bławatnika Szymona, podszedł i przywitał ich. Przedstawił się  i udzielił rad. Razem oglądali materiały, ale on patrzył na dziewczynę. Jej ojciec zaczął się śmiać, że zamiast oglądać towar patrzy tylko na jego córkę, a ona nie jest towarem na sprzedaż. Twardowski poczerwieniał. Przeprosił i pożegnał się. Zaczął chodzić uliczkami miasta i myślał tylko o niej. Chyba się zakochał. Wtedy poczuł coś na ramieniu – to jego ptaszek. Namawiał go, żeby się zdecydował zawrzeć bliższą znajomość z jej rodziną, powiedzieć jej ojcu, że mu się podoba. Bo jeśli tego nie zrobi, jakiś inny mężczyzna go wyprzedzi.    
   Twardowski poprosił znajomego szlachcica, żeby go zabrał ze sobą na wizytę w domu dziewczyny. Ten mu obiecał. Tak Twardowski zaczął odwiedzać dziewczynę, która mu się coraz bardziej podobała, ale gdyby nie ptaszek, nie poprosiłby o jej rękę, bo nie bardzo chciał się pozbywać wolności. W końcu poprosił o jej rękę i we właściwym czasie odbył się ślub.
    Twardowski zapraszał mówiącego ptaka do kościoła, ale on odmówił. Gdy szlachcic prosił coraz bardziej, ptak sfrunął na ziemię i zamienił się w diabła…

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Bartosz Kowa
23 Wrzesień 2008, 19:18

Miękki Twardowski Brakuje mu mocy oj brakuje, ale historyjka się toczy.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Ty też opowiadaj! Publikuj i zarządzaj tekstami. Przeczytaj przewodnik i prezentuj się, rozwijaj dzięki uwagom czytelników. Zostań bajarzem.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi