Twardowski i ptaszek
1 głos
W bardzo odległych czasach pan Twardowski nie był jeszcze czarnoksiężnikiem tylko zwykłym, młodym chłopcem. Nie miał żony ani dzieci, lubił spędzać wolny czas w karczmach i zajazdach. Spędzał tam czas z kolegami na dobrym jedzeniu i piciu wina i miodu. Kiedyś wybrali się do Tyńca
W bardzo odległych czasach pan Twardowski nie był jeszcze
czarnoksiężnikiem tylko zwykłym, młodym chłopcem. Nie miał żony ani
dzieci, lubił spędzać wolny czas w karczmach i zajazdach. Spędzał tam czas
z kolegami na dobrym jedzeniu i piciu wina i miodu. Kiedyś wybrali się do
Tyńca załatwić ważne sprawy. Musieli przenocować w zajeździe. Było już
późno, gdy pojawili się nowi goście, a wśród nich śliczna dziewczyna.
Bardzo mu się spodobała. Nie chciał, żeby koledzy się z niego śmiali,
dlatego nic nie mówił. Następnego rana znów pojawiła się w swoim
towarzystwie, a Twardowski co chwila zerkał w jej stronę. W końcu zapytał na
boku właściciela zajazdu kim ona jest.
Usłyszał, że to córka znanego szlachcica spod Radomia, która ma być
przedstawiona na dworze, a może zostanie dwórką. Twardowski wracał do
domu. Siadł na konia i ruszył do Krakowa. Nagle na ramieniu usiadł mu
ptaszek i zaczął namawiać do poczekania na podróżnych z Radomia, bo wtedy
może będzie mógł poznać dziewczynę. Twardowski aż się podrapał po
głowie, bo nie wiedział, że można rozmawiać z ptakami. Pomyślał, że za
dużo wczoraj wypił wina i to dlatego.
W Krakowie często myślał o pięknej szlachciance. Stanął przy
otwartym oknie i patrzył na rynek. Na parapecie przyfrunął ptak
i przemówił:
Twoja panna wybiera się na rynek. Jeśli chcesz ją spotkać, pośpiesz się.
Będzie wybierać materiały na suknie u bławatnika Szymona.
Twardowski otworzył usta ze zdziwienia. Wczoraj ani dziś nie pił
żadnego wina. A przecież rozumie ptaka. Machnął w końcu ręką. Pomyślał
o tym ,co usłyszał. Przebrał się i ruszył na rynek. Ptak miał
rację – dziewczyna w towarzystwie kilku osób szła do Sukiennic. Chodził
więc i obserwował ich, a gdy doszli do kramu bławatnika Szymona, podszedł
i przywitał ich. Przedstawił się i udzielił rad. Razem oglądali
materiały, ale on patrzył na dziewczynę. Jej ojciec zaczął się śmiać,
że zamiast oglądać towar patrzy tylko na jego córkę, a ona nie jest towarem
na sprzedaż. Twardowski poczerwieniał. Przeprosił i pożegnał się.
Zaczął chodzić uliczkami miasta i myślał tylko o niej. Chyba się
zakochał. Wtedy poczuł coś na ramieniu – to jego ptaszek. Namawiał go,
żeby się zdecydował zawrzeć bliższą znajomość z jej rodziną,
powiedzieć jej ojcu, że mu się podoba. Bo jeśli tego nie zrobi, jakiś inny
mężczyzna go wyprzedzi.
Twardowski poprosił znajomego szlachcica, żeby go zabrał ze sobą na
wizytę w domu dziewczyny. Ten mu obiecał. Tak Twardowski zaczął odwiedzać
dziewczynę, która mu się coraz bardziej podobała, ale gdyby nie ptaszek, nie
poprosiłby o jej rękę, bo nie bardzo chciał się pozbywać wolności. W
końcu poprosił o jej rękę i we właściwym czasie odbył się ślub.
Twardowski zapraszał mówiącego ptaka do kościoła, ale on odmówił.
Gdy szlachcic prosił coraz bardziej, ptak sfrunął na ziemię i zamienił
się w diabła…
Komentarze 1 z 1
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.



Bartosz Kowa
23 Wrzesień 2008, 19:18
Miękki Twardowski Brakuje mu mocy oj brakuje, ale historyjka się toczy.
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu