Wróżbicha

Sławomir Zieliński publikacja 16 Październik 2008, 16:52 Poprawki 19 Listopad 2009, 22:13 Gatunek W blasku ognia, stwory i bohatery Czytano 10101 razy
2 głosy
Spis treści utworu
Wróżbicha
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Strona 9
Strona 10

Okoliczni mieszkańcy wołali na starą Wróżbicha, gdyż zwracali się do niej z prośbami o przepowiednie i wróżby. Pomagała im jednak w zależności od tego, czy była akurat zdrowa i czy prośby lub obawy miejscowych były uzasadnione. Znała się też na ziołach i gdy kto zachorzał, to po mikstury i leki do niej posyłano. Czyniono tak jednakże w ostateczności, gdyż wszyscy darzyli Wróżbichę szacunkiem podszytym strachem.

Tego dnia wybrała się w las, aby uzupełnić zapas ziół, których woń sprowadzała na nią sen, bowiem wiosen nie potrafiła się bez nich obejść. Częste wizje i mary, które ją nawiedzały, odpędzały spoczynek. Już miała schylić się po wypatrywaną roślinę, gdy niespodziewanie usłyszała płacz dziecka. Wyprostowała się powoli stękając i poczęła rozglądać dookoła. – Cóż u licha? – Zapytała samą siebie. Podążyła za odgłosem wzdłuż porośniętego sitowiem brzegu. Po chwili dostrzegła przy zaroślach koryto, które zaplątało się w trawy. Właśnie z niego dochodził płacz. Wróżbicha przystanęła i zaczęła się czujnie rozglądać. – Ki diabeł nasłał tu dziecko? – Pomyślała głośno zadzierając nosa. Mimo ogarniającej ją niepewności ruszyła ku brzegowi, rozgarniając zwinnie zarośla, które przesłaniały jej drogę i brodząc w wodzie wyciągnęła koryto z wody. Dziecko na widok staruchy rozpłakało się jeszcze głośniej, jednak kobieta uśmiechnęła się doń serdecznie i malec uspokoił się. – Taki malusieńki i samiuśki – powiedziała Wróżbicha łagodnie – i takie oczka jaśniutkie ma. Oj, nieczęsto się tacy malcy rodzą, oj nieczęsto. Pewnie ciebie zmora nocna poczęła i dlatego matka albo pewniej ojciec wyrzucili. Oj ze wstydu wyrzucili.
Dziecko patrzyło teraz uważnie na kobietę i zaczęło się uśmiechać. Ich spojrzenia zapłonęły dla siebie. Utkwiły im w pamięci i związały ze sobą na…lata. Po chwili jednak, przypominając sobie zapewne o głodzie, dziecko znowu się rozpłakało.
— Zabiorę cię do swej chaty i dam koziego mleka – powiedziała pieszczotliwie. – Ty taki nieszczęśliwy i już na samym początku swego żywota musisz walczyć o przetrwanie. Dlatego nazwę cię Sambor czyli „walczący samotnie”. Tak, Sambor będzie ci pasował. Walczyć będziesz musiał oj walczyć z demonami i z samym sobą.
Nadawszy dziecku imię, wzięła je ze sobą do chaty.
— Przynajmniej na razie będziesz bezpieczny. Zioła poczekają, a grzyby znowu urosną – powiedziała w stronę lasu i ruszyła przed siebie.
— Tak tak – mówiła ni to do siebie, ni to do dziecka, które tuliła do piersi z czułością, o jaką by siebie nigdy nie podejrzewała – kikimory złośliwe bardzo, dusze ich nienawiść pali i chcą się swemu piekielnemu panu przysłużyć, płodząc mu bękarty. Dlatego Wróżbicha musi cię strzec Samborze, strzec we dnie i w nocy. Boś ty złem naznaczony, złem potwornym. Ono się o ciebie upomni i będziesz musiał stawić mu czoła. Albo ulec. Ale poczekajmy. Już ja się postaram, żebyś nie uległ. Jeno czy podołam?



Komentarze 2 z 2 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Anna Wołosiak
22 Listopad 2008, 12:47

Długie, ale warto przeczytać Potknięć ciut było, naturalnie, ale czytało się przyjemnie. Po tytule spodziewałam się, że cały tekst będzie o wiedźmie, a tu zaskoczenie: głównym bohaterem jest w sumie ktoś inny. :) 
No i cały czas nie wiem, czy Samo to TEN od Państwa Samona. :) 
Wciągnęło mnie i nie było za bardzo przewidywalne - podobało mi się. :)

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Bartosz Kowa
16 Listopad 2009, 06:36

Dobry film ...Polski No! Proza na poziomie literata. Fabuła jak z bardzo dobrego filmu, ale tu uwaga - polskiego filmu. Co by nie było, nieźle. Nie wiem czy warto tu wymieniać czego brakowało, powiem tylko, że długość tekstu potęgowała te braki. Osobiście nie lubię czytać, stąd tekst musi być naprawdę dobry by wzbudzić mój podziw gdy długi. Ten nie wzbudził, ale czuć potencjał. Jakby przysiąść i poszperać w materiałach... . A może dostaliśmy tu tylko jakiś tekstowy odpad bardzo dobrego autora, co? Do innych autorów, za Anną - warto przeczytać.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi