Awaria

Natalia Włodarczyk Nie mam konta w czytelni, ale mam opowieść. publikacja 23 Wrzesień 2008, 20:14 Poprawki 23 Wrzesień 2008, 20:15 Gatunek W blasku ognia, z dreszczykiem Czytano 4312 razy
1 głos

Pewnego pochmurnego, ciemnego i smutnego dnia, szliśmy jak zwykle do szkoły. Pierwszą lekcją miał być polski. Usiadłam w ławce z Łukaszem, moim bratem bliźniakiem. On nie miał dziś nastroju do nauki.

Nudził się. Po chwili zaczął uprawiać „męską” zabawę w pstrykanie linijką i strzelanie gumkami z Markiem. Też bratem bliźniakiem, ale od Małgośki.    
— Uspokój się! – szepnęłam do niego rozzłoszczona, bo nie usłyszałam, z czego wszyscy się śmieją.
— Odpimpaj się, siora! – rzucił mi przez ramię. Już chciałam go trzepnąć, gdy zgasły światła w sali.— Co się dzieje? – zdenerwowała się nauczycielka.     
— Natala, pójdźcie z Gośką zobaczyć, co się stało.     
Wyszłyśmy na korytarz. Było tam już kilku nauczycieli. Zawzięcie dyskutowali, czy to awaria czy głupi dowcip któregoś z uczniów.    
— Chodź, poszukamy woźnej. Może coś wie. Może i wiedziała, tylko nigdzie jej nie znalazłyśmy.
— Pewnie zeszła do piwnicy – usłyszałyśmy od sekretarki szkolnej. Ruszyłyśmy do piwnicy. Szybko dotarłyśmy do ciasnego pomieszczenia, skąd dochodziły odgłosy kłótni.     
— Ale to nie pani Stasia! – szepnęła zdumiona Gośka.     
— Przecież słyszę. To kto to? Idziemy zobaczyć?     
— Yhm – usłyszałam w odpowiedzi.    
— Mówiłem, że niebieski!
— Nie masz racji! Czerwony!    
Zaciekawione podeszłyśmy bliżej.    
— Ale tu nikogo nie ma – szepnęłam.     
— To skąd głosy?     
— Nie wiem. Może nam się tylko wydawało.    
— Chodźmy tam. Stamtąd zobaczymy wszystko.    
Ostrożnie i cichutko zrobiłyśmy jeszcze kilka kroków. Przed nami ukazał się niesamowity widok: dwu kolorowych krasnali, niewiele większych niż mój kciuk, wyrywało sobie pęczki kolorowych kabli.
— Dzień dobry – powiedziałam, jak przystało dobrze wychowanej osobie.     
— Witam panów. Czy można w czymś pomóc?  Zdumione krasnale odskoczyły w popłochu od     siebie. Obrzuciły nas zdziwionymi spojrzeniami, ale się nie odezwały. Spróbowałam jeszcze raz.
— Co robicie w naszej piwnicy?    
— A… a próbujemy zacerować.     
— Bzdury! Zreperować.     
— Zreprocerować kable.     
— Tak, ale coś nam dzisiaj kiepsko idzie.     
— To wszystko przez pana Władzia.     
— Pana Tadzia!          
— Nooo… Tak pochował narzędzia, takie porządki zrobił, że niczego nie możemy znaleźć. – Rządzi się, jakby sam tu pracował!— wybuchnął żalem jeden z krasnali.    
— Nawet wszystkie latarki zniknęły! I musieliśmy przynieść tę starusieńką latarenkę, której od wieków nikt nie używał.     
— Ale co tutaj robicie? – dopytywałyśmy uparcie.    
— My tu mieszkamy.     
— I naprawimy  ustkie wszysterki!     
— I naprawiamy wszystkie usterki – tłumaczył kolegę krasnal. – Teraz pomieszały nam się kolory i kable… I kłopot się zrobił.    
— To spróbujcie niebieski z czerwonym!  – wykrzyknęłyśmy obydwie.     
— Najwyżej będzie wielkie bummm…    
— Serio? Niebieski z czerwonym czy czerwony z niebieskim?     
— Bez znaczenia!     
 Krasnalowie pochylili siwe głowy nad pęczkami kabli, jak przekupki nad pęczkami kolorowych jarzyn na placu i zamilkli. Po chwili piwnica utonęła w jaskrawym świetle.     
— Dziękujemy, dziękujemy – uśmiechy zmarszczyły im twarze.     
— Nie mówcie nikomu o nas. Przyrzeknijcie! – Przyrzekamy. Obiecałyśmy i już biegłyśmy do klasy. Wszędzie lampy przeganiały smętny smutek dzisiejszego  ranka. Wpadłyśmy do klasy i zobaczyłyśmy mojego brata, który stał mocno przestraszony z dzienniczkiem w ręku…

Komentarze 1 z 1 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

Anna Wołosiak
30 Wrzesień 2008, 14:07

To samo tylko inaczej? Jedna rzecz wywołała mój uśmiech przy lekturze tego tekstu: nawiązania do "W Szpony Belfra". ;) Zastanawia mnie, jakie jest jego źródło - jakaś praca zorganizowana, zabawa? :) 
Natomiast sam tekst poziom ma porównywalny z tamtym - czyli tak naprawdę trudno piać nad nim z zachwytu. 2, czyli niezłe.

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi