Wilk

Tomasz Lippoman Wyróżniony w I Konkursie Literackim BASNIE.pl za "Bagiennik biebrzański" publikacja 14 Luty 2008, 20:23 Poprawki 10 Listopad 2009, 18:02 Gatunek W blasku ognia, z dreszczykiem Czytano 7790 razy
3 głosy

Wilki nie cieszą się w Polsce dobrą sławą. Konkurenci przy ludzkim stole, rabusie, bezwzględni mordercy, pożeracze Czerwonych Kapturków. Nic to, że od ponad sześćdziesięciu lat nie zanotowano u nas ani jednego przypadku ataku wilka na człowieka, nic to, że ludzie, którzy spędzili wśród dzikich wilków wiele miesięcy przekazali nam obraz stworzeń niezwykle rodzinnych, pełnych poświęcenia dla swoich dzieci, mądrych, odważnych i dzielnych. W opinii większości ludzi wilk to najgorszy zbój, którego należy tępić wszelkimi, choćby i najbardziej okrutnymi metodami. Po II wojnie światowej, w Polsce zorganizowano tak zwaną akcję wilczą. Władze płaciły spore pieniądze za każdego zabitego wilka. Strzelano, zastawiano sidła, wybierano wilczęta z gniazd. Wszystko w imię postępu. Wymordowano w ten sposób setki zwierząt. Wiele z nich zginęło w wielkich cierpieniach. W początkach lat siedemdziesiątych XX stulecia jedną z ostatnich ostoi wilka były bagna biebrzańskie, w których scenerii rozegrała się akcja tej oto historii, dramatu ostatniej, ocalałej z pogromu wilczej rodziny.
Biebrzańskie błota. Mroźny marcowy poranek. Bezkresna przestrzeń i cisza niemalże doskonała. Nisko padające promienie, wschodzącego słońca, roziskrzają na źdźbłach turzyc i nagich gałązkach krzaczastych wierzb miliony lodowych kryształów.
Biel, brąz i mnóstwo ciszy. W tym przedziwnym miejscu wszystko zdaje się być jakimś snem lub oczekiwaniem.
Biebrza w okolicach Bud, przez tysiące lat, wyrzeźbiła sobie, dolinę o szerokości kilkunastu kilometrów. Teren to podmokły, niedogodny dla człowieka, który nigdy nie został do końca skolonizowany. Królestwo, łosi, bobrów, orłów, błotniaków i… wilków.

Basior i wadera wyruszyły na poszukiwania rannego łosia, który od wczoraj znaczył swój trop jasnoczerwoną krwią z przebitego myśliwską kulą płuca.
Poprzednia noc była mroźna i bezwietrzna. Z łatwością odnalazły krwawy trop, tuż za zakrętem leśnego duktu. Po kilkudziesięciu metrach ranny łoś skręcił wprost na bagna.
Po wejściu na otwartą przestrzeń wilki zaczęły myszkować pomiędzy kępiastymi wierzbami, gęsto porastającymi skraj lasu i bagien. Biegły truchtem, trop, w trop wciągając w nozdrza, przesycone lodowymi kryształkami, powietrze. Zaznaczone kropelkami jasnej krwi ślady prowadziły je równolegle do ściany lasu, skręcając niekiedy w gęstwinę młodych świerków i kęp olch obficie porastających wilgotny brzeg moczarów.
W pobliżu wsi Olszowa Droga trop skręcił prostopadle na zachód prosto w kierunku rzeki.
Gdy tylko wyszły z cienia olsu dostrzegły go, dorodnego samca, w odległości małych kilkuset metrów. Sylwetka łosia wyraźnie rysowała się w promieniach zachodzącego słońca. Ruszyły galopem. Padł strzał. Wadera padła w ogniu. Basior zatrzymał się nad umierającą towarzyszką życia, matką ich dzieci. Kilkunastodniowych, ślepych szczeniąt czekających, na powrót rodziców, w norze wykopanej niedaleko od leśniczówki Barwik.
Stał i patrzył na stygnące ciało wadery, gdy padł drugi strzał. Kula strzaskała mu lewą, przednią łapę. Strumień bólu wartko dotarł wprost do mózgu. Uciekać, jak najdalej od tego miejsca, podpowiadał instynkt. Nie mógł się jednak ruszyć pochylony nad ciałem towarzyszki. Trącał ją wilgotnym zimnym nosem, lizał zranione miejsce, cicho skomlał. Padł następny strzał. Ciałem wilka targnęła kolejna fala bólu. Kątem oka dostrzegł sylwetkę człowieka, powoli zbliżającą się od strony lasu. Ruszył w stronę Biebrzy. Strzaskana łapa, zwisała bezużytecznie, krwawy ochłap, nic więcej niż źródło bólu.
Los szczeniąt był przesądzony. Wilk kaleka nie jest w stanie wyżywić rodziny. Nawet dla pary sprawnych rodziców nie jest to łatwe zadanie. Biebrzańskie wilki polują głownie na łosie i dziki, zwierzęta duże i silne, które dobrowolnie nie kładą się na niczyim talerzu.
Pojedynczy wilk, kaleka, skazany jest na szybką śmierć lub całodniowe, mozolne polowania na gryzonie, żaby, chore lisy, udomowione zwierzęta, psy.
Miejscowi nazwali go Kulawikiem. Tropy kalekiego wilka widywano w południowym basenie Biebrzy do wczesnych lat osiemdziesiątych. Przez długie lata był jedynym przedstawicielem swojego gatunku, zamieszkującym biebrzańskie błota.
We wczesnych latach dziewięćdziesiątych wilki objęto w Polsce ochroną gatunkową. Powoli z roku na rok, ich krajowa populacja rośnie. Ze stu do małych kilkuset. Myśliwym wciąż jednak spędzają sen z powiek. Co chwila podnoszą się głosy, ze wilków jest za dużo, chociaż obecnie jeden wilk przypada na ponad sześćset kilometrów kwadratowych
Dzisiaj nad Biebrza żyją trzy wilcze watahy, w sumie nie więcej niż piętnaście zwierząt.
Emerytowany leśnik, z Barwika – Mocarski opowiada, że jeszcze w początkach lat dziewięćdziesiątych widywał na bagnach Kulawika. Wilki żyją jednak najwyżej kilkanaście lat. Ile w tym wiec prawdy trudno dociec. Może to wilk, a może duch, a może jeszcze jedna biebrzańska legenda?

Komentarze 3 z 3 RSS - Prenumeruj komentarze Wróć do tytułu Dodaj komentarz

ubique
15 Luty 2008, 17:52

Brutalny - Łagodny Ludzie tacy są, jeden zniszczy, a inny uczyni coś pięknego. A czy napisał byś coś tak obrazowego, emocjonalnego - poruszającego o zwierzętach, gdyby jakiś inny (tu myśliwy) nie dał ci motywu? Człowiek z natury jest ludzki i omylny, żeby zdefiniować kogoś jako "dobrego" musi jego życiu towarzyszyć przeciwieństwo dla kontrastu. Jeśli chcemy pozbyć się zła, należy nam przestać nazywać się dobrymi. :roll przepraszam, taka myśl mnie naszła po lekturze tego tekstu - i się dzielę, a co...

Dyskusja: 1 odpowiedź Dodaj komentarz Wróć do tytułu

Maciej Domagalski
20 Luty 2008, 03:45

Łagodny - Brutalny po prostu życie

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Wiedźma Nyja:)
24 Czerwiec 2008, 01:27

Chylę czoło Smutna historia, bolesna. Ale tylko takie mogą komuś przemówić do rozumu

Dodaj komentarz Odpowiedz Wróć do tytułu

Dodaj komentarz

Wyświetl okienko na komentarz.

Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.

Pobierz wersję PDF

Źle czytać z monitora? - drukuj pobrane nowele PDF. Zaglądaj do ulubionej treści on-line, może być poprawiana lub rozwijana.

Do góry
Nowa czytelnia - zgłoś uwagi