Cienie chmur na polach braku
3 głosy
Improwizacja z przed blisko dziesięciu lat. Dotąd nie publikowana. Na Wasze uszy nastrój mroczny z przestrzeni łąk. Takiej atmosfery autor próbował nagenerować. Zgaś światło, słuchaj, bo słowa pędzą. Szczęśliwie to rozmowa telefoniczna, monolog, do Ciebie, co nieco ułatwia wejście.
— Cześć. Przepraszam, że mówię ci to
przez telefon, ale inaczej już nie mogę. Widzisz – ja szedłem przez pole.
Dzień był słoneczny, lekko rozkołysany wiatrem. Poiłem się widokiem
falującej łąki…
Komentarze 4 z 4
Wróć do tytułu
Dodaj komentarz

Brzydal pełną gębą Lubię tę postać z podziemi
, opowieść niezgorsza, ale to "kocham cię" na końcu wcale nie brzmi autentycznie - Jakby bohater nie odszedł albo wcale adresatki nie kochał.

Ha! Mogę tylko wykrzyknąć: Nareszcie! Dawno nie słyszana historia, która onegdaj wywoływała ciarki na plecach! Ależ to były emocje - ciemna noc, odrobina alkoholu w żyłach, poddasze toruńskiej kamienicy...
. Ocena oczywiście nieobiektywna - 5.
Dyskusja: 1 odpowiedź Dodaj komentarz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu
Dodaj komentarz
Zaloguj się lub zarejestruj. Dopiero wówczas możesz komentować.






ubique
15 Luty 2008, 03:19
Pamiętam ten dzień ;) Tak naprawdę była czwarta w nocy, a ja nagrywałem tę opowieść na zjazd który miał się rozpocząć za kilka godzin w odległym grodzie Kopiernika. Rano byłem nieżyw.
Dodaj komentarz Odpowiedz Zgłoś adminowi Wróć do tytułu