O zabytkach i historii Tykocina można by napisać niejedną pasjonującą
książkę. Historia miasta sięga głęboko w XV wiek, kiedy to książę
Janusz nadał mu prawa miejskie.
W przeciągu ponad pięciu wieków wiele tu się działo, zważywszy na fakt,
iż była to jedna z najważniejszych nizinnych twierdz Rzeczpospolitej. W
czasach Zygmunta Augusta miasto pełniło rolę królewskiej rezydencji,
mieszcząc na zamku arsenał koronny, bibliotekę i skarbiec. Najbardziej znany
epizod historii Tykocina został opisany na stronach „Potopu” Henryka
Sienkiewicza, kiedy to wojska litewsko-polskie pod wodzą Sapiehy oblegały
zamek, w którym bronił się Janusz Radziwiłł. Co było dalej wszyscy
wiedzą, ale niewielu pamięta, że zamek poddano ponad rok po śmierci
Radziwiłła. Dzisiejszy Tykocin to niewielkie, po części drewniane miasteczko
na kresach kresów, w którym, jakimś przedziwnym zrządzeniem losu, zachowało
się sporo pięknych barokowych budowli. Ludzi mieszka tu niespełna
2 tysiące, a głównym źródłem ich utrzymania wciąż pozostaje uprawa
roli. Tykocin, zwany niekiedy perłą polskiego baroku, odwiedza rokrocznie
ponad 100 tysięcy gości z całego świata. Głównie są to żydowskie
wycieczki z Izraela, dla których Tykocin jest jednym z punktów szlaku
martyrologii ich narodu. Tutaj dokonał się bowiem pierwszy holokaust Żydów
we wschodniej Polsce. W pobliskim lesie, nieopodal wsi Łopuchowo, znajduje się
zbiorowa mogiła ponad trzech tysięcy tykocińskich Żydów zamordowanych przez
Niemców w 1941 roku.
Nad miastem górują dwie monumentalne barokowe budowle: XVIII-wieczny
kościół i o sto lat starsza synagoga, druga, co do wielkości w Polsce.
Kościół zamykający wschodnią pierzeję trapezoidalnego rynku, wzniesiony
z inicjatywy dziedzica tutejszych dóbr — Jana Klemensa Branickiego, jest
dobitnym świadectwem dawnej świetności miasta. Rozległa trzynawowa
świątynia niemalże przytłacza swoją wielkością i dostojeństwem.
Parterowe drewniane domki otaczają brukowany rynek. W Wielkiej Synagodze
znajduje się obecnie muzeum judaików. Na ścianach budowli zachowały się
fragmenty XVII-wiecznych fresków. Na rynku, oprócz monumentalnego kościoła
i drewnianych domków, przykuwa uwagę odwiedzających pomnik przedstawiający
bohatera potopu szwedzkiego, Stefana Czarnieckiego. XVII-wieczna figura rycerza
ze złotą buławą jest drugim po warszawskiej kolumnie Zygmunta świeckim
pomnikiem, jakie stanęły na ziemiach polskich.
W pobliżu Tykocina jest, co najmniej kilka miejsc, których przyroda
i krajobraz zasługują na uwagę.
Dla naszej opowieści najważniejszym jest jednak pozostałość słynnego
limanu tykocińskiego, gdzie dawniej, wiosną, wody Narwi formowały prawdziwy
rzeczny ocean. Nad ciągnącymi się po horyzont rozlewiskami można tu było
obserwować tysiące ptaków wodno-błotnych, dla których liman był ważną
ostoją na szlaku wiosennej i jesiennej wędrówki. Obecnie ten ongiś bagienny
obszar nie przedstawia się już tak imponująco. Po bezmyślnych melioracjach
z przed kilkudziesięciu lat niewiele pozostało z jego dawnej krasy. Wciąż
jest to jednak około 300 hektarowy obszar bagien, mokradeł i kwaśnych
łąk. Czy wciąż mieszka tu tykociński Utopiec trudno rozsądzić.
Napisał: Tomasz Lippoman
www.bialowieza.com.pl